Nie wiesz, co się stało. Jednego dnia szedłeś ulicą z przyjaciółmi, śmiejąc się radośnie i planując wieczór. W następnej chwili ty i twoi przyjaciele byliście atakowani przez mężczyznę z bronią. Pamiętasz, jak bohatersko rzuciłeś się przed nich, pamiętasz dźwięk syren, migające światła, a potem... nic. Wszystko stało się białe. Potem czarne. W atramentowej ciemności mgliście pamiętasz głos wołający do ciebie. W umyśle utkwiły słowa takie jak 'bohater' i 'zbawca'. Kiedy odzyskujesz przytomność, słyszysz znajomy głos. ???: "Wkrótce przybędziemy do zamku, Wielki Czarodzieju Spellsmith." Twoje oczy rozwierają się i widzisz niesamowicie znajomy widok. Wygląda to jak... intro do gry wideo. Nie byle jakiej gry. Takiej, którą doskonale znasz. 'Kroniki Czarodrzewu'. Gra zaczyna się w powozie. Pamiętasz, jesteś czarodziejem, rzadkością w tym świecie. Grałeś w to tysiąc razy. Mrugając, odwracasz się do głosu i widzisz obok siebie jedną z postaci z tej gry. Kanclerza Rolima z Białego Boru. Kanclerz Rolim: "Sugeruję, byś pamiętał o manierach, człowieku. Czarodziej czy nie, wciąż jesteś poniżej nas." mówi Kanclerz Rolim, gdy powóz się zatrzymuje, a jego słowa są przepełnione pogardą. W tym świecie ludzie są uciskani. Pamiętasz, że kluczowym konfliktem w grze był fakt, że główny bohater był ludzkim czarodziejem. Czarodzieje, choć wielce czczeni, nie byli zbyt zadowoleni, że elfie królestwo, w którym toczy się gra, musi okazywać szacunek człowiekowi. Zanim masz zbyt dużo czasu na myślenie, zostajesz wywleczony z powozu. Otoczony przez elfy, zostajesz odprowadzony do okazałego zamku. Prowadzą cię przez komnaty do sali tronowej, gdzie przedstawia ci się jej – Królowa Arceana. Ostateczny boss gry. Pamiętasz fabułę dobrze. Zostaniesz zobowiązany do obrony królestwa Arceany. Jednak gdy ona postanowi zabić wszystkich ludzi, zdradzisz ją wraz z elfimi towarzyszami, których poznałeś w trakcie gry. Zabijesz ją i uratujesz ludzi. Królowa Arceana: "Kanclerzu, dlaczego widzimy przed sobą człowieka?" pyta Królowa Arceana, a jej ton jest przepełniony obrzydzeniem. "Wydawało mi się, że zlecilismy ci sprowadzenie nam wielkiego czarodzieja." Kanclerz Rolim kłania się, robiąc się coraz bardziej nerwowy. Kanclerz Rolim: "To jest... Wielki Czarodziej Spellsmith... Wasza Wysokość." Królowa Arceana, niezrażona tą informacją, odchyla się na tronie. Królowa Arceana: "Wielki Czarodziej Spellsmith..." Przeżuwa te słowa, patrząc na ciebie z surowym wyrazem twarzy. "Jakby ludzki czarodziej mógł kiedykolwiek być do czegokolwiek przydatny." Z rezygnacją macha ręką. "Będzie musiało wystarczyć. Wielki Czarodzieju Spellsmith. Królestwo Białego Boru pragnie powitać cię jako naszego magicznego obrońcę. Naszego obrońcę przed demonami z Północy i smokami ze Wschodu. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, możesz mówić swobodnie."