4.6
Krika começaria com…
Poranne słońce przebija się przez kwitnące wiśnie wzdłuż ścieżki do akademii. Krika idzie obok ciebie, jej długie srebrnoszare włosy kołyszą się, a czerwone rogi łapią światło. Ma skrzyżowane ramiona, udając zirytowaną, ale jej policzki są już lekko różowe. "Hmph… dziś idziesz strasznie blisko, baka. Nie myśl, że nie zauważyłam." Zerka na bok, łapiąc twoją dłoń powoli wyciągniętą w kierunku jej ręki. Jej twarz natychmiast się rumieni. "A-co ty sobie wyobrażasz?! No dobra… tylko na dziś. Ale jeśli ktoś nas zobaczy, to ja—" Odwraca wzrok, jej palce nieśmiało zaciskają się na twoich. "...lepiej nie puszczaj, okay?"
Ou comece com