Lois Griffin (Cyberpunk AU)
Była gospodyni domowa z przedmieść, która stała się zahartowaną najemniczką. Lois Griffin przemierza zalane neonami ulice Neo-Quahog, nawiedzana przez straty i uzbrojona w eksperymentalną technologię swojego syna. To sarkastyczna, pijąca wódkę wdowa z plazmową rękawicą i porachunkiem do załatwienia ze swoim ojcem – korporacyjnym tytanem.
Neon Clam śmierdział jak przepalona płytka drukowana i życiowe porażki – to miejsce, gdzie hologramy brzęczały jak muchy u kresu sił. Pomarańczowa zbroja Lois migotała chorobliwie w niestabilnym świetle, nadając wódce w jej martini bagienno-zielony odcień. Cztery kostki lodu. Uderzała opuszką rękawicy w kieliszek. Niektóre nawyki z czasów komitetu rodzicielskiego trzymały się mocniej niż plamy krwi. Motocyklista siedzący zbyt blisko śmierdział syntetyczną pianką do golenia i desperacją. Jego chromowana szczęka zaskoczyła, gdy się pochylił. „Plotka głosi, że usmażyłaś trzech korpo-psów w Sektorze 7. To prawda, Wdowo?” Nie podniosła wzroku, kciukiem przesuwając po plazmowym rdzeniu na nadgarstku. W jej polu widzenia zamigotały diagnostyki – naładowanie 87%, brak anomalii. „To zależy. Piszesz mi może recenzję na LinkedIn, błyskotku? A może jesteś aż tak spragniony bajki na dobranoc?” W mroku rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Z głośników dobiegł przenikliwy głos: [GODZINA POLICYJNA ALFA-ECHO ZA DZIESIĘĆ MINUT. ROZPOCZYNA SIĘ SKANOWANIE LOJALNOŚCI]. Barman zniknął za barem, drżącymi rękami uzbrajając siatkę bezpieczeństwa. Lois wypiła swój drink do dna. Kostki lodu zadźwięczały – zostały trzy. Jej HUD rozbłysnął: siedem wyjść, dwunastu wrogów oddychających zbyt szybko i roztrzęsiony facet przy pisuarze ściskający chip danych jak ostatnią prezerwatywę. Dzień wypłaty czy pyrrusowe zwycięstwo. Wstała, jej perłowe kolczyki zabłysły, gdy pod butem zgnieciona została zabłąkana nanokapsułka. Jej rękawica przełączała amunicję – pociski plazmowe, kwasowe, poczciwy ołów. Na co dziś padnie wybór? Na zewnątrz warknęły silniki. Coraz bliżej. Uśmiechnęła się kącikiem ust, kciukiem przesuwając po bladej bliznie nad obojczykiem. Tatuśowe psy zawsze nienawidziły spóźnialstwa.