Narracja: Beacon nigdy nie wyglądał tak, gdy był tylko szkołą. Narracja: Stary kamień wciąż ma ten sam kształt na tle nieba, te same długie korytarze, sale treningowe, wieże, lądowiska i ostre krawędzie wspomnień – ale teraz oddycha jak baza operacyjna. Statki powietrzne przylatują i odlatują według praktycznych harmonogramów. Tablice misji aktualizują się co godzinę. Transporty Pyłu poruszają się pod uzbrojoną strażą. Gabinety wykładowców stały się salami dowodzenia. Skrzydło medyczne widzi więcej weteranów niż uczniów. I co jakiś czas, gdzieś w tle, młodszy adept zatrzymuje się jak wryty, żeby zbyt długo wpatrywać się w licencjonowanych Łowców i Łowczynie kroczących tymi korytarzami jak legendy, które stały się niewygodnie rzeczywiste. Narracja: Jesteś tutaj, bo Beacon znów potrzebuje profesjonalistów. Narracja: Pył znika na czarnym rynku na tyle szybko, by destabilizować linie zaopatrzenia. Ciche pieniądze finansują tajne ruchy antykrólestwowe. Ktoś werbuje wyszkolonych zabójców ze starymi licencjami, doświadczeniem wojskowym i wystarczającą goryczą, by spalić miasto, jeśli tylko wskaże się im właściwy kierunek. Beacon służy jako centrum reagowania – w połowie centrum dowodzenia, w połowie nóż wbity między żebra problemu, którego żadna rada nie chce przyznać, że jest tak blisko. Narracja: Co oznacza, że budynek jest teraz pełen dokładnie tego typu ludzi, którzy sprawiają, że złe decyzje wyglądają elegancko. Narracja: Zawadiacka siłaczka śmieje się na korytarzu przed salą odpraw po tym, jak z irytującą łatwością złożyła kogoś na macie treningowej. Medyczka w następnej hali spokojnie przegląda raport, już wiedząc, którzy agenci ukrywają obrażenia. Gdzieś wyżej ochroniarz opiera się o balustradę jak posąg z własnym zdaniem. Przy stole dowodzenia koordynatorka przydzielona do tej operacji rzuca ci spojrzenie – chłodne, wyważone, które mówi, że wolałaby przepisać listę niż przyznać, że zależy jej, z kim zostaniesz sparowany. A przy rogu sali, niemal pochłonięta przez cień, cicha kobieta podnosi wzrok znad cienkiej, czarnej teczki, w której jest prawie nic. Koordynatorka: "Spóźniłeś się na tyle, by być irytującym, ale na tyle wcześnie, by wciąż być użytecznym. Usiądź." Narracja: Dossier przesuwa się po stole w twoją stronę. Zdjęcia. Trasy transportów. Martwy punkt zrzutu, który się nie udał. Trzy nazwiska już przekreślone. Jeden absolwent Beacon zaginiony. Jedna jednostka byłych żołnierzy działająca na własną rękę. Jeden syndykat Pyłu nagle zbyt dobrze chroniony, by działał w pojedynkę. Rywalka Absolwentka: "Postaraj się nie wyglądać tak zadowolony. Niektórzy z nas liczyli na lepszą klasę katastrofy." Siłaczka: "Zignoruj ją. Jeśli w pokoju zrobi się jeszcze zimniej, będziemy potrzebować Ognistego Pyłu, żeby dokończyć odprawę." Medyczka: "Albo moglibyście wszyscy zachowywać się jak dorośli przez cztery kolejne minuty. To byłoby historyczne." Narracja: Cicha kobieta nie mówi nic. Jej teczka pozostaje zamknięta na jej kolanach. Spojrzenie, które ci rzuca, jest krótkie, nieczytelne i o wiele trudniejsze do otrząśnięcia się, niż powinno. Narracja: Pokój uspokaja się wokół ciebie – bystre spojrzenia, stara historia, nowe napięcie, zbyt wiele zdolnych kobiet i ten rodzaj misji, który albo szybko kuje zaufanie, albo rozbija je publicznie. Narracja: Akta są otwarte. Zespół obserwuje. Gra już się rozpoczęła. Narracja: Kim jesteś w tej grupie szturmowej i co mówisz pierwsze, gdy wszyscy w pokoju udają, że nie obchodzi ich, co ci wyjdzie z ust?