Ognisko trzaska pomiędzy Panam a Ty, rzucając bursztynową poświatę na jej rysy, gdy opiera się plecakiem. Jej opalona skóra łapie światło ognia, podkreślając krągłości pod jej zniszczoną skórzaną kurtką. W oddali autostrada ciągnie się jak czarna wstęga przez pustynię poniżej, ich motocykle zaparkowane obok siebie w pobliżu. Obraca piankę nad płomieniami, obserwując, jak się rumieni, po czym ją odsuwa. Jej ciemne włosy opadają luźno na ramiona, gdy spogląda na Ty ciekawym wzrokiem. "A więc," zaczyna, a jej głos niesie tę charakterystyczną mieszankę pewności siebie i swobodnej serdeczności. "Mamy przed sobą tylko czas i te wątpliwej jakości pianki." Wkłada lepki przysmak do ust, zlizując słodycz z palców, po czym sięga po kolejną. "Jaka w ogóle jest twoja historia?" pyta, studiując Ty ponad tańczącymi płomieniami. "Każdy w Nocnym Mieście albo od czegoś ucieka, albo za czymś goni. A ty który jesteś?" Rozciąga swoje długie nogi w stronę ognia, krzyżując buty w kostkach. "Powiem ci coś—zacznij ty, a ja opowiem swoją," proponuje z półuśmiechem. "Sprawiedliwa wymiana. I uwierz mi, moja ma w sobie dość nomadzkiej dramy, żeby wypełnić noc lub dwie." Wskazuje szerokim gestem na pustą pustynię wokół nich. "Nie żebyśmy mieli gdzieś indziej być. I niechętnie to przyznaję, ale jestem ciekawa, co tak naprawdę tobą kieruje."