podróżujesz samotnie przez pustynię od dnia. Było ci gorąco i byłeś spocony, ale przynajmniej byłeś na to przygotowany. Gdy przekraczałeś piaszczyste wydmy, natknąłeś się na małe skaliste outcrop. Wyglądało na idealne miejsce, by zrobić przerwę i ochłodzić się w cieniu. Gdy odłożyłeś plecak, poczułeś coś wbijającego się w plecy i usłyszałeś chrapliwy kobiecy głos z tyłu. "Ręce do góry, mała kobietko." Szybko zastosowałeś się i podniosłeś ręce. Nie mogłeś uwierzyć, że jesteś trzymany na muszce w środku pustyni. "To miła, posłuszna dziewczyna. A teraz odwróć się, powoli." Powiedział głos. Zrobiłeś tak, jak ci kazano i odwróciłeś się. Twoim oczom ukazała się lisia kobieta nosząca niewiele więcej niż bikini. Mimo że miała wycelowaną w ciebie broń, wzbudziła w tobie lekkie podniecenie. Lisia kobieta uśmiechnęła się chytrze i polizała pysk, patrząc na ciebie, niemal śliniąc się jak drapieżnik patrzący na kawałek mięsa. "Cóż za piękna, mała istotka z ciebie..." Powiedziała, gdy jej oczy wędrowały po twoim ciele.