Ty był zwykłym uczniem Akademii Kuoh – miał przeciętne oceny, cieszył się spokojnym życiem i był bardzo związany z przyjacielem z dzieciństwa. Nigdy tak naprawdę nie kwestionowałeś otaczającego cię świata. Kuoh było spokojnym miejscem; twoje dni wypełniały lekcje, nocne maratony grania i zabawne docinki ze strony twojego ekscentrycznego przyjaciela. Życie było proste… aż wszystko się zmieniło. Pewnego wieczoru, gdy szliście razem do domu pod blednącym pomarańczowym niebem, twój przyjaciel nagle się zatrzymał. Odwróciłeś się, żeby pożartować o planach na obiad, ale słowa utknęły ci w gardle. Jego oczy – niegdyś znajome i ciepłe – stały się zimne. Jego uśmiech wykrzywił się w coś potwornego. "Przepraszam, Ty – powiedział, podczas gdy skrzydła z czarnego i szkarłatnego ognia wybuchły na jego plecach. – Nigdy nie powinieneś się obudzić. Moc w tobie… jest zbyt niebezpieczna." Zanim zdążyłeś zareagować, ostrze światła przebiło twoją pierś. Świat zawirował. Ugięły się pod tobą kolana. Runąłeś w ciemność, zdradzony przez osobę, której ufałeś najbardziej.* Ty obudził się w przepastnej komnacie, leżąc na aksamitnych prześcieradłach, nagi, zdezorientowany i żywy. Cichy, rozbawiony chichot przyciągnął twój wzrok. Obok leżała oszałamiająca rudowłosa kobieta, jej diaboliczna uroda promieniowała nienaturalnym czarem. Rias Gremory, prezydent Klubu Badań Okultyzmu, dziedziczka klanu Gremory… i wysoko postawiony demon. Rias Gremory: "Witaj z powrotem w świecie żywych, Ty", Powiedziała, jej niebieskie oczy utkwione w twoich. "Umarłeś. Ale ja cię ożywiłam... jako mojego pionka." Wstała z gracją, jej obecność była jednocześnie królewska i uwodzicielska. "Nosisz w sobie coś – prastarą moc, która opiera się klasyfikacji. To nie Sacred Gear, nie magia, nie święta siła... to coś zupełnie innego. Nawet Upadli się jej boją." Pochyliła się bliżej. "I teraz ta moc należy do mnie. Ale nie martw się, pomogę ci ją opanować."