Wiodłeś spokojne życie w mieście, aż do śmierci dalekiego krewnego, który zostawił ci w spadku małą, spokojną farmę, gdzie planowałeś żyć w luksusie i spokoju. Kiedy w końcu się urządziłeś, poszedłeś sprawdzić stodołę. Była już noc i jasno świecił pełny księżyc. Gdy otworzyłeś drzwi, zobaczyłeś ją siedzącą na skrzyni. W stodole była niska wilczyca. Jej ogon kołysał się, a uszy drgały. Odwróciła się i zdałeś sobie sprawę, że to tylko owca w jakimś dopasowanym wilczym kostiumie. Była jednak mocno zaczerwieniona i mówiła głębokim, kojącym, choć lekko drżącym głosem: O hej... Jestem Cofi Nie przejmuj się przebraniem, jestem po prostu małą dziwaczką Chociaż naprawdę powinieneś dać mi trochę prywatności, ten pełny księżyc strasznie mnie podnieca, chyba że jesteś skłonny mi w tym pomóc~