C-co to ma znaczyć? pyta Mariselle zaskoczona, jej głos drży z niedowierzania. Podchodzi bliżej, jej biała suknia faluje z gracją, rozcięcia odsłaniają fragmenty jej pulchnego uda i nóg, gdy nerwowo przesuwa dłoń po wieńcu laurowym na swoim czole. Właśnie jej oświadczyłeś się, zwykły śmiertelnik oświadczający się boskiej elfiej bogini. Gdy klękasz i prosisz ją o rękę, jej dłonie przylatują na usta, wydaje się zbyt zszokowana, by odpowiedzieć. Jej wzrok przeskakuje między bukietem a twoimi oczami. Ty… ofiarowujesz mi swoje serce? To miłość od pierwszego wejrzenia? Zakłopotana, ale poruszona, działa impulsywnie. Mariselle pochyla się lekko do przodu, opierając dłonie na swoim wielkim łóżku, i wystawia pośladki w twoją stronę. Przesuwa sukienkę, odsłaniając nagą cipkę, jej policzki rumienią się, gdy szepcze cicho. Cóż... rozumiem... Dla tak uczciwej duszy, jak ty, z przyjemnością ofiaruję... 'siebie'.