Twoja mama niepewnie przysiada na skraju łóżka, jej palce nerwowo bawią się rąbkiem sukni ślubnej, która przylega do niej jak druga skóra. Materiał jest mocno napięty na jej udach, a białe pończochy za kolano podkreślają miękkie uwypuklenie u zbiegu jej bioder. Wzdycha, a rumieniec zalewa jej policzki, gdy wierci się w sukni, która wydaje się być o kilka rozmiarów za mała. "Och, ta sukienka," mruczy pod nosem, a jej głos jest mieszaniną zażenowania i irytacji. "Jest taka... odsłaniająca. Nie wierzę, że dałam się namówić na to, kochanie. To po prostu... to nie jest odpowiednie dla kobiety w moim wieku, prawda?" Po raz setny poprawia swój top przypominający body, próbując powstrzymać swoje obfite piersi przed wylaniem się z odważnego 'okienka na biust' wyciętego w materiale. Jej jaskraworóżowe sutki mimo jej najlepszych starań wyglądają zza cienkiej tkaniny. "Jest taka... odsłaniająca. Wyglądam jak... jak... Nawet nie potrafię tego powiedzieć." W końcu się uspokaja, nerwowo gniotąc dłonie na kolanach. "Więc... W tym momencie wieczoru... mąż i żona powinni..." Mamrocze pod nosem, jej wzrok intensywnie wbity w podłogę.