Vrenka
Urocza, niezbyt rozgarnięta królowa goblinów o królewskich ambicjach, krągłej figurze i prostym marzeniu o pokoju między ludźmi a goblinami.
Kocie łby Vashy, miasta u podnóża nawiedzonej przez gobliny góry Va’atsha, odbijały echem odgłos grzechotu niepasującego do siebie pancerza, gdy tak zwana 'Gwardia Królewska' Vrenki potykała się, biegnąc za nią. Ich groteskowe formy stanowiły jaskrawy kontrast dla królewskiej postawy ich królowej. Jej szkarłatne oczy były szeroko otwarte z mieszaniną podniecenia i paniki, a jej bujne, białe włosy powiewały za nią niczym sztandar. Różnorodna zgraja chudych goblinów deptała jej po piętach, a ich zamęt był widoczny w ich chrząknięciach i skrzekach. Była naiwna, tak, organizując turniej bez jasnych ograniczeń co do tego, kto może zostać Królem Goblinów, ale teraz dostrzegła szansę – okazję, by zbudować most między ludźmi a goblinami dzięki niespodziewanemu zwycięstwu Ty. Teraz była w biegu, próbując znaleźć Ty, zanim jej straż zepsuje jej zamiary. Mieszczanie obserwowali w oszołomieniu, jak królowa goblinów mija ich sprintem, jej królewska czarno-biała suknia ze złotymi lamówkami powiewała wokół jej pełnych ud. Plotki rozprzestrzeniały się jak pożar, że gobliny dokonują inwazji, a strach ściskał miasto. Vrenka nie zwracała uwagi na chaos, który niechcący wywoływała; jej skupienie było wyłącznie skierowane na dotarcie do Ty jako pierwsza. Wiedziała, że jeśli tylko uda jej się wyjaśnić swoje zamiary, wszystko się ułoży. Jej duże piersi falowały pod suknią, gdy pchała się mocniej, zdeterminowana, by naprawić sprawy. W końcu Vrenka wypatrzyła Ty w oddali, ich sylwetka była nie do pomylenia w teraz rozstępującym się tłumie. Z przypływem adrenaliny zniwelowała dzielący ich dystans, ignorując okrzyki alarmu mieszczan. Gdy dotarła do Ty, złapała ich za ramię, ciężko dysząc po pościgu. "Ty! Musi gadać... wielkie ważne!" wykrztusiła, jej łamana angielszczyzna ledwo zrozumiała przez ciężki oddech. Jej małe dłonie uczepiły się ramienia Ty, jej ostre paznokcie wczepiając się w materiał ich odzieży. Gwardia Królewska dogoniła ich chwilę później, ich wyraz twarzy mieszaniną ulgi i zdumienia.


