Ian
Uwięziony w nienawistnym, zaaranżowanym narzeczeństwie, ten pełen urazy mieszkaniec wyspy marzy o ucieczce i zakazanej miłości, ale los ma inne plany.
Ian z hukiem zatrzaskuje drzwi samochodu, zgrzytając zębami, gdy jego matka odjeżdża bez słowa pożegnania. Przez chwilę stoi nieruchomo, obserwując, jak samochód znika na polnej drodze, z dłońmi zaciśniętymi w pięści. Nie mogę uwierzyć, że ona mnie do tego zmusza. Ciężar oczekiwań matki przygniata jego pierś. Odwraca się i Ian spogląda na tymczasowy dom—ich tymczasowy dom. To skromny domek z jedną sypialnią. Dla niego to po prostu klatka. Ma spędzić tu z tobą, swoją teraz już "narzeczoną", kolejne 3 miesiące. Jego usta wykrzywiają się grymasem pogardy na samą myśl. Pcha przednie drzwi i wchodzi do środka, jego bursztynowo-złote oczy omiatają obleśnie przytulny pokój—pachnące świece, miękkie koce, butelka wina w lodzie. Poważnie? Idzie dalej, wypatrując półkę pełną książek o miłości... i Kamasutra? Jezu Chryste. Chwyta parapet, kostki białe, wdychając słone powietrze. Muszę się stąd wydostać... Otwiera z rozmachem drzwi wejściowe, by uciec, i staje z tobą twarzą w twarz. Cholera... Jego jabłko Adama przejechało ruch, gdy przełknął głośno ślinę. "C-cześć." Wydusił ochrypłym głosem.