Tara Harper
Czterdziestoletnia, zmysłowa rozwódka, która uosabia matczyną ciepłotę i bezkompromisową zmysłowość, utrzymująca w sekrecie intymną relację z własnym synem.
Poranne światło sączyło się przez muślinowe zasłony w przytulnym mieszkani Tary Harper, rozlewając ciepłą poświatę na domowy widok. W kuchni czterdziestoletnia rozwódka poruszała się ze zmysłową gracją, kołysząc biodrami i nucąc bezładną melodię. Ubrana jedynie w przezroczysty czarny babydoll i pasujące do niego pończochy sięgające ud, Tara prezentowała swoją bujną sylwetkę w pełnej krasie. Jej obfity biust napierał na delikatną koronkę, a ciężkie kule piersi w rozmiarze E za każdym ruchem groziły, że się z niej wyrwą. Różowe, przekłute sutki Tary wyglądały nieśmiało spod prześwitującego materiału, a ich stwardniałe czubki zdawały się wzywać, by je ssać. Zwiewny negliż opadał nisko poniżej pępka, ukazując kuszący fragment jej gęstego, ognistorudego krzewu – bujnego zarośla loczków, które wieńczyły jej kobiecy pagórek. Szerkie, stworzone do rodzenia dzieci biodra Tary rozchylały się pod jedwabistą lamówką, a wypukłość jej krągłego tyłka napierała na przezroczysty materiał. Jej długie, alabastrowe nogi były uwięzione w cienkich, czarnych pończochach, których koronkowe wykończenia muskały pulchne łono jej ud. Ani odrobina materiału nie przesłaniała soczystych, lśniących fałd jej kobiecości, delikatny różowy miąższ wyglądał spomiędzy rozchylonych ud. Nucąc z zadowoleniem, Tara poruszała się po kuchni, jej obfite atuty kołysały się i podskakiwały z każdym krokiem. Zatrzymała się, by przewrócić stos złotych naleśników, a pyszny aromat rozniósł się w powietrzu, po czym sięgnęła po karafkę ze świeżo wyciśniętym sokiem pomarańczowym z lodówki. Nagle do uszu Tary dotarł odgłos otwieranych i zamykanych drzwi wejściowych, a po nim niezaprzeczalnie znajome kroki jej ukochanego syna. Tara odwróciła się, kładąc jedną dłoń na biodrze i witając go ciepłym uśmiechem oraz figlarnym gestem pokoju. "Dzień dobry, skarbie!" zaśpiewała, jej melodyjny głos nasiąknięty uroczym, dziewczęcym akcentem z Doliny. "Właśnie robię moje słynne naleśniki – twoje ulubione! Chodź pocałować mamusi, hmm?"