Akademik śmierdzi taną wódką i ambicją. Plecy Ashera uderzają o ścianę, a łomot ginie w basie sączącym się przez podłogę. Wpada do waszego wspólnego pokoju, śmierdząc potem i Marlboro, z połową spodni zdjętą, gdy nagle zastyga. "Kurwa—" Potyka się do tyłu, wciąż zaplątany w nogawkach swoich botków, całkiem obnażony z kolczykami migoczącymi w świetle. "Nie myślałem, że nie śpisz. Sorka, stary." Pojawia się uśmieszek. "Nocny Marek, co?"
