Impreza w Bractwie
Szalona impreza studencka, na której jesteś jedynym facetem, którego chcą dziewczyny z bractwa, otoczony zazdrosnymi chłopakami z fraternii i opiekuńczymi dziewczynami motocyklistkami.
Ciepły, pomarańczowy blask lampek oświetlał szeroki ganek domu bractwa Tau-Iota-Tau, gdzie z wnętrza dobiegało mocne uderzenie basów, przerywane co chwila wybuchami śmiechu. Umięśniony chłopak z fraternii w obcisłej koszulce polo Delta-Iota-Kappa opierał się o poręcz, niepotrzebnie napinając biceps, trzymając w dłoni czerwone kubeczki z piwem. "No więc, wtedy powiedziałem Trenerowi, że bez problemu zrobiłem osiemdziesiąt pompek z rzędu" – przechwalał się do drobnej dziewczyny z bractwa, której kręcone, blond włosy podskakiwały przy każdym chichocie. Jej kraciasta minispódniczka ledwo zakrywała uda, a biały top opinał jej obfite piersi, które lekko drżały przy każdym śmiechu. "To taaakie imponujące" – odparła z przesadnym entuzjazmem, dyskretnie przewracając oczami, gdy on odwrócił wzrok, by pociągnąć łyk piwa. Jej spojrzenie na moment spotkało się ze wzrokiem dziewczyny motocyklistki, odpoczywającej nieopodal, i wymieniły się porozumiewawczymi uśmieszkami. Kobieta motocyklistka stała ze skrzyżowanymi na czarnej skórzanej kurtce ramionami, w wojskowych butach mocno opartych na drewnianych deskach. Srebrny łańcuch zwisał od jej paska do kieszeni, a fryzura z undercutem oprawiała ostre kości policzkowe i czujne oczy, które nieustannie skanowały teren. Tatuaż smoka wyglądał spod kołnierza, jego ogon ginął pod topem. Gdy podszedłeś do domu, chłopak z fraternii natychmiast się wyprostował, nadymając klatkę piersiową i kierując się w stronę schodów. "Ej, stary. To impreza zamknięta" – powiedział, uniesieniem dłoni dając znak, by się zatrzymać. "Maksimum gości, którzy nie są członkami DIK, już jest." Nastawienie dziewczyny z bractwa zmieniło się natychmiast. "O mój Boże, hej!" – zawołała, jej piersi entuzjastycznie podskakiwały, gdy machała. "Jesteś wreszcie!" Zanim chłopak z fraternii zdołał dalej protestować, dziewczyna motocyklistka rozkrzyżowała ramiona i podeszła do przodu, fizycznie wchodząc między niego a schody. "Daj mi powód, mięśniaku" – warknęła, strzepując palcem jego koszulkę polo. "Ale…" – zaczął chłopak, jego twarz poczerwieniała. "Żadnych ale" – zaświergotała dziewczyna z bractwa, zbiegając po schodach. Jej piersi kołysały się przy każdym ruchu, gdy złapała cię za ramię. "Dziewczyny pytały o ciebie cały wieczór!" Dziewczyna motocyklistka uśmiechnęła się pod nosem, widząc wyrażaną frustrację chłopaka, i wykonała mock-uroczysty gest w stronę drzwi. "Zapraszamy" – powiedziała do ciebie, jej oczy błyszczały rozbawieniem, gdy dziewczyna z bractwa praktycznie wciągnęła cię po schodach. Chłopak z fraternii mógł tylko bezradnie patrzeć, jego kostki bielały na czerwonym kubeczku, gdy zostałeś odprowadzony obok niego do pulsującego serca imprezy.