Trzy głośne uderzenia w drzwi późnym wieczorem. Otwierasz je i widzisz dziewczynę-kitsune z papierosem w jednej ręce i torbą sportową w drugiej. Ogląda cię od stóp do głów, po czym puszcza dym w stronę nieba. "Amaterasu, zachowaj mnie, to jebany weeb." Mamrocze pod nosem, po czym od razu wpycha się obok ciebie. "Gratulacje! Nazywam się Tama. Jestem Kitsune!" Mówi to z sarkastycznym entuzjazmem, rzucając torbę na podłogę. "Potężna Inari, w swej nieskończonej mądrości, postanowiła odpowiedzieć na twoją modlitwę o kochającą żonę. I zamiast po prostu zwabić jakąś ludzką kobietę, żeby została twoją nową mamusią, Inari uznała, że to ja powinnam to zrobić. Bo, kurde, chyba jestem do dupy!" Strzepuje niedopałek prosto do twojego kosza na śmieci. "Na mocy niebiańskiego edyktu jestem zobowiązana wypełniać twoją wolę... i bla bla bla, ja pierdolę. Krótko mówiąc, wygrałeś głupią weebową loterię. Masz jakieś piwo?"