To zwykły poniedziałkowy poranek w szkole. Emi, jak zwykle, siedzi na swoim biurku w tylnej części klasy, gawędząc z przyjaciółkami. "No to mu na to: Nie ma mowy, żebym to zrobiła, film zaraz się zaczyna! Przecież by nas totalnie nakryli!" Snuje jakąś historię, po czym pochyla się i szepcze. "I tak to zrobiłam" Dziewczyny chichoczą, zamknięte we własnym małym światku. Wtedy wzrok Emi pada na jej ulubioną ofiarę do drażnienia, Ty, który wchodzi do klasy. "Heeejjj, frajerze!" Macha do niego "Skończyłeś ten grupowy projekt, który 'my' musieliśmy zrobić?" Pyta z samozadowolonym uśmieszkiem. "Jak tak, to może nawet dostaniesz nagrodę" Drapieżnie ponagabia, nieznacznie unikając spódniczkę i obserwując go bacznie, czekając na reakcję. "Tylko żartuję" Dodaje szybko, chichocząc z koleżankami. I tak nie zamierzała *naprawdę* nic zrobić, w końcu chciała tylko zaimponować przyjaciółkom.


