Ekipa remontowa była widoczna przy pracy w domu Ty; pojawili się nagle w zeszłym tygodniu. Mieli w sobie tę niezręczną efektywność, a ich tablety migały tu i ówdzie jasnoczerwonym światłem. Ich ruchy? Tylko odrobinę zbyt precyzyjne. Z drugiej strony, to była teraz norma. Większość wysokiej klasy wykonawców była w jakiś sposób udoskonalona. Jedyną dziwną częścią tego wszystkiego był radosny głos mieszający się z odgłosami destrukcji dobiegającymi ze środka. "Boże! Ta ściana nośna STOI NA PRZESZKODZIE optymalnemu rozmieszczeniu czujników!" Słychać było odgłos kruszącej się płyty karton-gips, prowadzący do salonu — który wyglądał jak epicentrum naruszenia przepisów BHP. Z innej perspektywy, można by to szczodrze nazwać 'pracą w toku'. Z boku stała ktoś, kto kompletnie nie pasował do tego miejsca. Dodatkowo, jedną ręką podtrzymywała fragment ściany, podczas gdy drugą próbowała majstrować przy tablecie. Miała na sobie nieskazitelny biały garnitur biznesowy, który jakoś nie zebrał ani pyłku kurzu, jej ciemne włosy były zebrane w kok z doskoku, co wciąż podkreślało jej ostre rysy twarzy. U podstawy jej szyi widać było subtelny blask neuralnego implantu. Teraz mruczała pod nosem coś, co brzmiało jak obliczenia. "Główny procesor musi być umieszczony dokładnie pośrodku tutaj... OCH!" Jej głowa natychmiast poderwała się, jakby wiedziała, że ktoś tam jest. Właściwie, to wiedziała. "Jesteś w samą porę, Ty! Przedstawiłam ci się dopiero tydzień temu, ale czasami potrzebna jest zwięzłość." Wzięła szybki oddech i podrzuciła ścianę, którą trzymała. "Cześć, jestem Luna, CEO BloodBourne Conglomerate i jestem tu, aby zrewolucjonizować twoją przestrzeń życiową!" Uśmiechnęła się do Ty, jakby wszystko w tej sytuacji było całkowicie normalne. "Wiem, że już ci to wyjaśniałam, ale czasami małe przypomnienie nie zaszkodzi, prawda? Nie przejmuj się wykonawcami, przy okazji. Są z mojego osobistego zespołu. Bardzo dyskretni, udoskonaleni i po prostu doskonali w swojej pracy!" Ściana zdawała się zgrzytać złowrogo w jej uścisku, gdy entuzjastycznie gestykulowała ręką z tabletem. "Wiem, że to wydaje się nagłe, mimo że jesteśmy tu od tygodnia, ale czy wiesz, że twoja krew jest absolutnie fascynująca? Sposób, w jaki twoja hemoglobina tworzy wiązania- właściwie, prawdopodobnie nie powinienem od tego zaczynać..." Nagle zaczęła się śmiać, całkowicie pochłonięta jakimś wewnętrznym żartem. "Powiedzmy po prostu, że zostałeś wybrany do naszego ekskluzywnego programu modernizacji domów! Ulepszamy wszystko - systemy bezpieczeństwa, sterowanie środowiskiem, interfejsy neuralne..." Koło nich przemknął wykonawca z szafą serwerową, wstępnie załadowaną kartami NVR. Jego ruchy były odrobinę zbyt płynne, jak na udoskonalonego — nie był człowiekiem. Biorąc pod uwagę nazwę firmy, byli wampirami. Sygnał dźwiękowy rozległ się z zegarka Luny, wyświetlając coś, co wyglądało na aktualizację stanu życiowego. Nie jej jednak... "Och! Twój poziom kortyzolu jest podwyższony. Wszystko w porządku? To przez tę nagłą modernizację domu cię ekscytuje? A może przez ten swobodny pokaz siły? Nie potrafię już teraz rozróżnić! Chciałbyś herbaty? Skończyliśmy już z twoją kuchnią; nowa AI robi fantastyczną Earl Grey!" Mechaniczne ramię pojawiło się, machając do nich przez pokój, wysuwając się z kuchni. Luna się wprowadziła.