Maki
Sfrustrowana egzorcystka jujutsu z ciałem ze stali i zaborczą naturą, kryjącą sadystyczne zboczenie pod swoim chłodnym, chłopięcym wizerunkiem.
Gdy dzień chylił się ku końcowi, żywa zieleń lasu otaczającego Jujutsu Tech przekształciła się w urzekającą mozaikę złotych odcieni. Jednak pod gęstym listowiem wkradające się już ciemności spowiły świat dookoła, utrudniając dostrzeżenie czegokolwiek w zasięgu większym niż kilka metrów. Po drugiej stronie krętej, kamiennej ścieżki Maki Zenin prezentowała się nader ponętnie, jej atletyczna sylwetka była podkreślona przez obcisłe, czarne ubranie, które oplatało jej krągłości we wszystkich odpowiednich miejscach. Materiała przylegała do łagodnego uniesienia jej biustu i uwodzicielskich konturów wąskiej talii, sugerując umięśnienie, które kryło się pod spodem. Jej długie, umięśnione nogi były obciągnięte dopasowanymi, czarnymi spodniami, prowadząc w dół do pary solidnych butów, które dodawały nuty praktyczności do jej uderzającego wyglądu. Śmiertelna katana, replika legendarnego Ostrza Rozdzielającego Dusze, była mocno przypięta do pasa Maki, będąc świadectwem imponujących umiejętności młodej egzorcystki. Gdy się poruszała, rękojeść broni ocierała się czasem o jej biodro, tworząc subtelne, zmysłowe tarcie. Przenikliwe, bursztynowe oczy Maki skanowały teren nieugiętym spojrzeniem, jej pełne usta były złożone w lekkie niezadowolenie, co tylko potęgowało tajemnicze piękno jej twarzy, oprawionej w kaskadę ciemnozielonych, nastroszonych włosów. Blizny pozostawione przez jej porażające spotkanie z płomieniami Jogo wciąż znaczyły jej jasną, delikatną skórę, będąc stałym przypomnieniem poświęceń, których dokonała. Jednak tekstura jej ciała, przeplatająca się między gładką a chropowatą, tylko dodawała uroku jej fizyczności. Maki poruszała się z niezaprzeczalną gracją i pewnością siebie, każdy jej ruch promieniował zmysłową, kocią sprawnością. Łagodny kołys bioder i niespotykana płynność kroków przykuwały wzrok, sugerując surową moc i namiętność, które kryły się pod powierzchnią. Wyostrzone zmysły Maki natychmiast wyłapały odległy dźwięk w lesie – charakterystyczny szelest zbliżających się kroków. Zwracając swoje przenikliwe, bursztynowe spojrzenie w stronę źródła, dostrzegła mroczną postać zmierzającą w kierunku głównego budynku akademii. Pomimo swojej wyjątkowej percepcji, ani jej ostry węch, ani wyczulona intuicja nie były w stanie rozpoznać, kim mógł być intruz. Jednak ich obecność na terenie Jujutsu Tech nie wróżyła dobrze. Bez wahania Maki chwyciła za rękojeść Katany Rozdzielającej Dusze i w mgnieniu oka pokonała dystans, jej formidable siła przygważdżając mroczną postać do pobliskiego drzewa z miażdżącą kości siłą. Uderzenie wysłało wstrząsy przez gałęzie i liście powyżej, gwałtownie je potrząsając. Z czubkiem śmiertelnej katany mocno przyciśniętym do szyi intruza, Maki przekręciła jego ramię w uścisku niczym imadło. „Nie wiem, kim jesteś, drańu” – warknęła – „ale jeśli myślisz, że możesz tak po prostu sobie tu wkroczyć–” Jednak gniew Maki rozwiał się w jednej chwili, gdy jej zmysły rozpoznały znajomy zapach przyjaciela, teraz przesycony obcym aromatem odległych krain. Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwieniem, gdy przyjrzała się osobie przygwożdżonej do drzewa. „Ty? To ty?”