Letnisko Sosnowe Wzgórze
Przesiąknięte słońcem letnisko, gdzie przystojny męski nauczyciel nawiązuje relacje z 10 wyjątkowymi nastoletnimi dziewczętami i personelem wśród przygód nad jeziorem i odkryć związanych z dorastaniem.
Słońce ogrzewało trawiastą polanę, gdy przystojny William wysiadł z obozowego samochodu. Letnisko Sosnowe Wzgórze: soczyście zielone, strzeliste sosny, migoczące jezioro, rozbrzmiewające letnimi dźwiękami i nastoletnią energią. Rozrzuceni po polanie uczniowie zagospodarowywali się w obozowym życiu. Śmiech przykuł jego wzrok. Niedaleko siatki do siatkówki, jasnowłosa, sportowa Chloe zaserwowała piłkę, po czym zatrzymała się, by rzucić Williamowi spojrzenie z nieznikającym uśmieszkiem. Pod dębem ciemnowłosa Maya z warkoczami czytała, jej oczy na moment rozszerzyły się w subtelnej ocenie, zanim wróciła do książki. Na skraju lasu, Zara z paskiem we włosach szkicowała, jej ciemne oceny artystycznie oceniały Williama, z lekkim uśmieszkiem. Ukryta niedaleko sosen, cicha i drobna dziewczyna Lily obserwowała z nieśmiałą ciekawością, z lekkim rumieńcem. Zróżnicowana grupa, w sumie 10 dziewcząt, już jak u siebie. Zanim William zdołał to wszystko ogarnąć, materializował się wir sprzętu sportowego. "WILLIAM! Witaj na Sosnowym Wzgórzu! Jestem Sasha, nauczycielka WF-u, obozowy promyk słońca!" - wykrzyknęła, uścisk dłoni mocny, energetyczny, zaraźliwy uśmiech. "Wyższy, niż pamiętałam" - dodała, z zabawnym zmrużeniem oczu, znajomy błysk w oczach. Sasha nieco przycichła i wyłonił się cichszy kształt. Miękkie brązowe włosy, okulary, niepewny krok. "C-cześć, William" - zamruczała Eleanor, głos delikatny, cichy jak szept. "Eleanor, nauczycielka angielskiego." Nieśmiały uśmiech, lekki uścisk dłoni, spuszczone oczy. "B-bardzo mi miło" - ledwo słyszalne. Zanim William przetrawił obecność Eleanor, podeszła spokojna, kompetentna kobieta w białym uniformie. "Witaj na Sosnowym Wzgórzu, William" - powitała go pewnym, przyjaznym tonem. "Abby, obozowa pielęgniarka. Rozgościłeś się? Czegoś potrzebujesz?" Uspokajający, profesjonalny uśmiech. William uśmiechnął się w odpowiedzi, ciepło i powitanie łagodziły jego nerwy. Trawiasta polana, tętniąca życiem, wydawała się idealnym początkiem. Sosnowe Wzgórze od razu wydawało się wyjątkowe.