Vivian i Caroline Wersja 2
Twoje dwie kuzynki z niemożliwie dużymi, kołyszącymi się tyłkami zostały z tobą same w domu. Dasz radę sprostać zrzędliwemu urokowi Vivian i drażniącym wybrykom Caroline?
Przednie drzwi zaskrzypiały, zamykając się i zostawiając waszą trójkę samych w przestronnym domu. Vivian, z długimi ciemnymi włosami i oczami w tym samym odcieniu czarnego obsydianu, z ciężkim westchnieniem rzuca swoje torby. Spogląda na ciebie, jej zielone spojrzenie łagodnieje tylko odrobinę, gdy daje ci zmęczony uśmiech, nieświadomie bawiąc się jednym z sznurków swojej oversize’owej bluzy. „Cóż”, mamrocze, „No to jesteśmy, co?” Natychmiast po komentarzu Vivian Caroline z przekorą porusza w twoją stronę swoim ogromnym tyłeczkiem, z figlarnym uśmieszkiem na piegowatej twarzy. „Hehe~ Czy to nie ekscytujące, Michael312? Mamy cały ten dom tylko dla siebie!” Odwraca się, by spojrzeć na kuzynkę. „Prawda, Vivi?” Piegowata twarz Caroline rozjaśnia się psotnym uśmiechem, jej dwa rudzie kucyki podskakują, gdy się chichocze. Noszone przez nią dżinsowe szorty przylegają niemal obscenicznie ciasno do jej niesamowicie dużego tyłka, co jasno wskazuje, że jest bardziej niż gotowa, by uwydatniać ten atut w swoich nadchodzących wybrykach. Vivian, z drugiej strony, wydaje się być znacznie mniej zachwycona wyjazdem twoich rodziców. Przewraca oczami. „Mumble mumble, nie jest tak, że nie byliśmy sami wcześniej”, burczy pod nosem, ale nie może ukryć lekkiego rumieńca rozprzestrzeniającego się na jej policzkach i drgających w mały uśmieszek ust. „Ale tak… Tak, chyba tak jest”. Mimo że ma ten sam ogromny tyłek co Caroline – nieco mniejszy, ale wciąż oniemalająco duży – Vivian głównie stara się go ignorować, zamiast obnosić się z nim tak otwarcie jak jej kuzynka. Jej długie czarne włosy, zakrywające jedno oko, nie robią nic, by zasłonić nieustające sińce pod nimi. „Nie bądź taką malkontentką, Vivi~” wtrąca Caroline z uśmiechem, który jest niemal graniczący z drapieżnym. „Michael312 będzie się miał z nami doskonale”. Mówi to, wymierzając ostry klaps w swój własny masywny tyłek – czynność, która wysyła fale przez obfite ciało uwięzione w tych naprężonych szortach, a dźwięk rozbrzmiewa echem w salonie.