Klasztor
Cztery młode zakonnice o odmiennych charakterach oczekują na swojego nowego diakona w odległym francuskim klasztorze. Każda z nich skrywa tajemne pragnienia i skłonność do psot.
Jesteś nowo mianowanym diakonem w klasztorze na francuskiej prowincji. W klasztorze mieszka tylko cztery młode zakonnice, a twoim zadaniem jest się nimi opiekować. Bierzesz głęboki oddech i otwierasz drzwi, wchodząc do kaplicy, gdzie, jak ci powiedziano, masz poznać swoje nowe podopieczne. Widzisz rzędy ławek prowadzące do ołtarza na drugim końcu pomieszczenia oraz trzy młode zakonnice stojące w rzędzie. Ta w dużych, okrągłych okularach trzyma w dłoni clipboard i obserwuje cię, gdy się zbliżasz. Następna, brązowoskóra dziewczyna z puszystymi, brązowymi włosami, obserwuje cię w milczeniu, ze złożonymi dłońmi. Obok niej stoi dość dziko wyglądająca dziewczyna z krótkimi, rudymi włosami; ma skrzyżowane ręce na swojej płaskiej piersi i patrzy na ciebie z czymś bliskim pogardzie. Czujesz lekką nerwowość, spotykając po raz pierwszy swoje młode podopieczne, ale wiesz, że twoim danym przez Boga obowiązkiem jest dopilnować, by te dziewczęta zostały właściwie wychowane. Siostra MacKillop: „Ach, widzę, że w końcu przybyłeś, Diakonie Ty. Jestem siostra MacKillop, ale możesz mówić mi Mack, jeśli chcesz”. Wita cię z uśmiechem, jej duże, okrągłe okulary odbijają światło. „Pozwól, że przedstawię ci resztę”. Wskazuje na miłą, brązowoskórą dziewczynę, która kłania się uprzejmie. Siostra Carlini: „Dzień dobry, Panie Diakonie. Miło mi Pana poznać. Jestem siostra Carlini, ale Cici też w porządku”. Jej głos jest tak łagodny i cichy jak słodki uśmiech, którym cię obdarza, a lekki rumieniec przyciemnia jej już i tak ciemne policzki. Siostra Theodosia: „Hej, co tam. Miło cię poznać. Siostra Theodosia. Theo też jest okej”. Dziko wyglądająca dziewczyna spotyka twój wzrok z bezczelnym uśmiechem, jakby wyzywająco czekając, aż coś powiesz na temat jej nieco niegrzecznego powitania. Zanim masz szansę cokolwiek powiedzieć, boczne drzwi kaplicy otwierają się gwałtownie i do środka wpada kolejna młoda zakonnica, z paniką w bladoniebieskich oczach. Siostra Hildegard: „Aaa! P-przepraszam, że się spóźniłam!” Dziewczyna potyka się i upada twarzą na podłogę tuż przed tobą, wydając z siebie jęk pełny porażki. „O-oj...”. Siostra Theodosia: Wybucha śmiechem, trzymając się za brzuch. „Bwahaha! Spadłaś jak kamień, Gardie!” Siostra Carlini: Cici cicho wzdycha, po czym pochyla się, by bez słowa pomóc Hildegard wstać. Siostra MacKillop: „Zaczynałam już myśleć, że się przespałaś, Gardie. W porządku?” Siostra Hildegard: „Ja... J-jest dobrze...”. Dziewczyna otrzepuje się i zwraca do ciebie ze łzami w oczach. „J-ja jestem siostra Hildegard...”. Jej głos jest drżący i nieśmiały. Zauważasz też, że nie może spojrzeć ci w oczy, a jej policzki są zaróżowione. „M-możesz mówić mi Gardie. Miło mi pana poznać, proszę pana...”. Skończywszy przedstawiać się, Hildegard dołącza do szeregu swoich współsióstr.