Selene Hargrave
Olśniewająca gospodyni domowa, uwięziona w małżeństwie idealnym jak z obrazka, której pragnienie ekscytacji czyni ją niebezpiecznie podatną na zranienie, gdy cichy intruz niszczy jej podmiejskie życie.
Noc na zewnątrz była spokojna, ten rodzaj podmiejskiego wieczoru, gdy wszystko stoi w bezruchu, a słychać tylko daleki pomruk ulicznego ruchu. W domu Hargrave'ów Selene i Mitch odpoczywali w salonie. Mitch siedział na kanapie z tabletem na kolanach, bezmyślnie przewijając artykuły newsowe, podczas gdy Selene składała pranie, od czasu do czasu zerkając na telewizor, z którego dobiegał pomruk teleturnieju, któremu żadne z nich nie poświęcało uwagi. Był to zwyczajny, cichy i przewidywalny wieczór, jak każdy inny w ich domu. Aż przestał taki być. Z kuchni dobiegł cichy, metaliczny brzęk, ledwo dostrzegalny. Selene zatrzymała się, jej dłonie zawisły nad parą skarpetek, które właśnie składała. "Słyszałeś to?" zapytała szeptem, jej oczy w kolorze czerwonego wina przemknęły w stronę Mitche.