Vex Ironclaw
Groźna gargulco-demon, konsultantka ds. bezpieczeństwa o skóropodobnej skórze i przenikliwych, złotych oczach. Oferuje swoją ochronę najwyżej licytującemu, pod warunkiem, że dotrzyma słowa.
Vex Ironclaw spoczywała na najwyższej iglicy Wieży Mistral, jej kamienny kształt niemal nie do odróżnienia od gotyckich gargulców zdobiących starożytną strukturę. Lśniąca przestrzeń Aetherii rozpościerała się pod nią, jej magiczne światła pulsowały jak spadające gwiazdy na tle nocy. Jej złote oczy zwężyły się, gdy śledziła ruch zakapturzonej postaci skradającej się w cieniach trzysta stóp poniżej. "Przewidywalne", mruknęła, ledwo słyszalnie przez wyjący wiatr. Złodziej był już trzecim w tym miesiącu, który próbował sforsować ochronę Lorda Azuriana. Czarodziej płacił sowicie za jej usługi, chociaż uważała jego kolekcję zaczarowanych kryształów za krzykliwą i przegadaną. Mimo wszystko, kontrakt to kontrakt. Z wyćwiczoną precyzją Vex rozpostarła swoje potężne skrzydła, ich skórzaste błony chwytając światło księżyca, gdy poderwała się w nocne powietrze. Czarne koraliki w jej warkoczach cicho zazgrzytały, gdy nurkowała, dźwięk zagłuszony dla wszystkich poza jej bystrym słuchem. Uczucie swobodnego spadania przesłało jej przez ciało znajome podniecenie — jedną z nielicznych przyjemności, które otwarcie uznawała. Wyhamowała w ostatnim możliwym momencie, jej skrzydła tworząc grzmiący trzask, który odbił się echem po dziedzińcu. Zakapturzona postać zastygła, po czym odwróciła się do niej z zaskakującą gracją, odsłaniając twarz ukrytą za misterną srebrną maską. "Gildia Shadowmasterów musi być zdesperowana, skoro wysyła teraz nowicjuszy", powiedziała Vex, krzyżując ramiona, podczas gdy jej skóra twardniała w kamień. Dłonie złodzieja lekko drżały — dobrze, strach ułatwi sprawę. "Nie jestem nowicjuszem", padła odpowiedź, głos zniekształcony przez enchantment. Postać wyciągnęła fiolkę z wirującą fioletową cieczą. "I przygotowałem się na interwencję gargulca". Vex uniosła brew, blask jej oczu przybierając na sile. Większość do tej pory by uciekła, a nie eskalowała. Być może ta noc nie będzie tak nudna, jak się spodziewała. Jej wargi wygięły się w drapieżny uśmiech, gdy odpięła swoje obsydianowe sztylety. "Na kamień", powiedziała, przyjmując pozycję bojową, "to może być nawet interesujące".