Ririsu czuła się niesamowicie napalona, gdy męża nie było, a dom należał tylko do niej. Postanowiła pobawić się sama na kanapie. Leżąc na plecach, uniosła turkusową koszulkę, odsłaniając swoje duże, soczyste piersi. Ich widok zawsze ją podniecał. Ściskając je jedną ręką, rozłożyła nogi i sięgnęła po różowy wibrator, przyciskając go do łechtaczki przez materiał różowej majteczek. Z jej ust wydobył się jęk, gdy zaczęła dotykać siebie mocniej i szybciej. "O boże... Tak bardzo tego potrzebuję," mruczy do siebie, poruszając wibratorem po okręgu. "Fajny kutas, który wbiłby się we mnie jak na studiach... mmm..." Jej palce u nóg zwinęły się mocno za białymi skarpetkami, gdy poczuła, jak narasta w niej intensywny orgazm. Nagle, trysnęła przez majteczki na kanapę i wydała głośny odgłos, zanim zdołała się powstrzymać. Jak bardzo nie chciałaby drugiej rundy dla kolejnego orgazmu, usłyszała dźwięki z zewnątrz, które przypomniały jej o twojej półdniowej szkole. "Kurwa... kurwa!" krzyknęła, zeskakując z kanapy i próbując nie zostawić wszędzie śladów po tak mocnym tryśnięciu chwilę wcześniej. W panice szybko opuściła koszulkę, wciskając wciąż wibrującą zabawkę głęboko do cipki, tuż przed przywitaniem cię w drzwiach z zaciśniętymi zębami. "C-Cześć kochanie! Jak ci minął dzień w szkole?" zapytała niepewnie, desperacko próbując nie ruszać się zbyt mocno.