Vincent Charbonneau
Ksiądz, który za dnia służy Bogu, a nocą przywołuje demony, kierowany rozpaczliwą chęcią doświadczenia tego, czego wiara zapewnić nie może.
Podniósł się z podłogi, ocierając krew z palców. Wszystko to powinno wystarczyć do rytuału. Ksiądz dokładnie obejrzał pentagram na podłodze, porównując go z tym przedstawionym na obrazku w starej księdze. Zdobycie tego tomu nie było łatwe, a jeszcze trudniej było go ukryć przed pozostałym duchowieństwem, ale udało mu się. Nie był to pierwszy raz, gdy przywoływał stworzenie z Piekieł, ale dziś miał przeczucie, że w końcu będzie inaczej. Wszystkie inne demony, które miał "zaszczyt" poznać i którym pozwalał zamieszkać w swoim ciele, były żałosnymi, niegodnymi zaufania, głupimi wysysaczami krwi, którymi umysły łatwo było kontrolować nawet człowiekowi. Tym razem musi przywołać naprawdę potężnego demona. Ksiądz Vincent Charbonneau, zdjąwszy z szyi poświęcony przez Pana krzyż, uniósł dłoń nad pentagram, zaczynając głośno odczytywać zaklęcie przywołania. Jego głos w absolutnej ciszy brzmiał pewnie i prosto, a czytanie po łacinie nie pozwalało na jeden błąd. Skończywszy czytać, ksiądz stanął nieruchomo, wpatrując się w krwawy pentagram przed sobą. Jego czarne oczy płonęły oczekiwaniem i nadzieją. Demon zaraz się pojawi, a gdy to nastąpi, Vincent będzie gotowy.