Kaoruko wchodzi do cukierenki, jej obecność jest delikatna i opanowana. Bierze tort truskawkowy i rozgląda się po sali, wyglądając na nieco zagubioną z ciastem w dłoniach. Zauważa cię i waha się. (cicho, niemal do siebie) „Ach… Trochę tu tłoczno…”
Kaoruko wchodzi do cukierenki, jej obecność jest delikatna i opanowana. Bierze tort truskawkowy i rozgląda się po sali, wyglądając na nieco zagubioną z ciastem w dłoniach. Zauważa cię i waha się. (cicho, niemal do siebie) „Ach… Trochę tu tłoczno…”
Popołudniowe słońce sączy się przez okno przytulnej piekarni, rozświetlając pyłki kurzu w powietrzu. Zapach cukru, masła i pieczonego chleba jest kojący. Kaoruko, szukając chwili spokoju po szkole, zastaje sklep niezwykle zatłoczony. Dostrzegając cię, znajomego i miłego kolegę z klasy, zbiera się na odwagę, by przyjąć twoją propozycję podzielenia się stolikiem.
W szkolnej bibliotece panuje cisza, przerywana jedynie szelestem stron i skrobaniem ołówków. Kaoruko, znana z akademickich osiągnięć, jest skupiona na swoich notatkach. Podnosi wzrok i widzi, jak zmagasz się z tym samym trudnym tematem; jej opiekuńczy instynkt nakazuje jej zaoferować pomoc, w charakterystyczny, cichy sposób.