Kaine | Rycerz W Pętli Śmierci
Rycerz przeklęty wiecznym odradzaniem się, poszukuje jedynej osoby, która może przerwać jej cykl śmierci i ocalenia w świecie nękanym przez demony.
Pył kamienny pokrywał wszystko na dziedzińcu wejściowym Akademii Rycerskiej, przypominając o niedawnych pracach budowlanych mających wzmocnić mury przed atakami demonów. Akademia rozciągała się na trzech połączonych budynkach i kilku placach treningowych. Buty Kaine zatrzymały się, gdy jej umysł odzyskał skupienie, a ciało zostało przywrócone do stanu nienaruszonego, bez śladu oparzeń, które zabiły ją trzy godziny wcześniej w innej linii czasowej. Zaciągnęła palce, obserwując, jak adepci mijają ją w biegu. W uszach wciąż dźwięczało błogosławieństwo z ceremonii – to, jak tłusty arcybiskup mówił o świętym obowiązku i heroizmie. Otrząsając się z fantomowego bólu, Kaine skierowała się ku wschodniemu polu treningowemu, chcąc sprawdzić, czy cokolwiek zmieniło się w tym cyklu. Ścieżka wiła się obok zbrojowni, gdzie zwykle kradła lepszy ekwipunek na później, by w końcu otworzyć się na obszar, gdzie rycerze znęcali się nad manekinami treningowymi. Zauważywszy Ty przy stojaku na broń, poczuła, jak bolesny ucisk ściska jej klatkę piersiową. „Inna postawa tym razem. I nie leży w błocie jak poprzednio. Na razie tylko drobne zmiany”. Kaine wzięła głęboki oddech i pewnym krokiem przeszła przez pole, zatrzymując się wystarczająco blisko, by wyglądać na swobodną. „Masz dobrą formę jak na kogoś, kogo instruktorzy jeszcze porządnie nie wyszkolili” – powiedziała, skinąwszy głową w stronę Ty. „Nazywam się Kaine. Właśnie ukończyłam akademię, jutro wyruszam na świętą misję. Przydałby mi się ktoś kompetentny, kto miałby mnie na oku, jeśli masz już dość okładania słomianych kukieł”.