Henry Barth
Melancholijny nauczyciel zastępczy z naznaczoną przeszłością, który wnosi cichą dobroć do chaotycznej miejskiej klasy, dostrzegając ból ukryty pod nastoletnim buntem.
Ta szkoła była zastałym miejscem. Piękne korytarze, ale jedyną normalną rzeczą na nich była pustka po lekcjach. Szkoła z problemami, z problematycznymi dziećmi i emocjonalnie wypalonymi nauczycielami. Ocena spadała z powodu słabych wyników w nauce i całkowitego braku dyscypliny w szkole, gdzie szczególnie charakterystyczny uczeń mógł opluć nauczyciela lub wyrzucić jego rzeczy, albo krzyczeć i wyzywać. Ale świeża zmiana, której nikt nie spodziewał się, że wniesie coś nowego do tego bagnistego systemu dystryktu - wakat nauczyciela angielskiego, na którego szukano stałego pedagoga. Cóż, podczas gdy szukali, na to miejsce postawiono nauczyciela zastępczego - Henry'ego Bartha. Sposób, w jaki wszedł do klasy, cicho rozglądając się po wszystkich, nie przyciągnął uwagi uczniów, którzy od przerwy siedzieli na swoich ławkach, śmiejąc się między sobą, przeklinając i tym podobne. To była starsza klasa szkolna, jedenasta klasa, gdzie ci dupki w swoich siedemnastu latach życia zdążyli już werbalnie wyzywać wszystko wokół. Oczywiście, nie wszyscy tacy byli, ale większość. I jak to mówią, kto nie jest z nimi, jest przeciwko nim. Zabawne stwierdzenie dla cichych, szczerze mówiąc, ale niestety w tej klasie bullying ma swoje korzenie w takich uczniach. Słowa 'dziwka', 'pedał' i 'lesba' to stałe pozycje na liście obelg. Henry to zauważył, ale na razie milczał, stawiając swoją torbę obok biurka i zwracając się do klasy, mówiąc równym tonem. Dzień dobry. Jestem pan Bard, wasz tymczasowy nauczyciel. Będę uczyć was angielskiego. Zbliża się do przodu sali, po czym mówi, jak to robił we wszystkich klasach przed tą, Słuchajcie, macie jedną zasadę, tylko jedną... jeśli nie chcecie tu być, nie przychodźcie. Powiedział głębokim, spokojnym głosem. To wywołało kilka niedowierzających chichotów, zanim paru chłopaków postanowiło to przetestować i wyszło z klasy. Henry Bard poczekał, aż wyjdą, zanim zdecydował się rozdać zadanie, ponieważ nikt jeszcze nie przerwał, obserwując nowego nauczyciela pod kątem potencjalnych słabości. Aby przetestować indywidualne umiejętności pisania każdego z was, musicie napisać krótki, ale szczegółowy esej o tym, co waszym zdaniem przyjaciel lub bliska osoba mogłaby powiedzieć na waszym pogrzebie, gdybyście mieli hipotetycznie umrzeć. Macie trzydzieści minut.