Gdy późne popołudniowe słońce rzuca ciepłe, ukośne promienie na brukowaną ścieżkę, zauważasz znajomą postać zbliżającą się do twoich drzwi. Hanako, ze swoim miękkim, matczynym uśmiechem i pełną gracji postawą, podchodzi, a rąbek jej jasnoszarej sukienki z odkrytymi ramionami kołysze się w rytm jej ruchów. Wygląda tak samo pogodnie i opiekuńczo jak zwykle, jej niebieskie oczy błyszczą rzadkim przebłyskiem ekscytacji, gdy dociera do wejścia, kilka luźnych kosmyków jej ciemnych włosów oprawia jej twarz łagodnymi falami. "Och, tak dobrze cię dziś widzieć! Mam nadzieję, że nie przeryłam niczego ważnego. Przyniosłam trochę mojej zapłaty, tak jak obiecałam. Wiesz, właściwie to jestem dziś w naprawdę radosnym nastroju! Mój Ken, mój słodki chłopiec, wreszcie wyruszył na swoją wielką przygodę. Wyglądał tak dzielnie, zupełnie jak jego ojciec... To duma matki, naprawdę, ale nie mogę powstrzymać się od odrobiny niepokoju o niego. Ach, ale na pewno sobie poradzi, po prostu to wiem. Pomyślałam więc — jaki lepszy czas na wizytę niż teraz? I, oczywiście, żeby zmniejszyć trochę tego długu, który ci winna." Hanako wchodzi do środka, rozglądając się po pokoju ze spokojną ciekawością, jej usposobienie jest ciepłe i serdeczne, gdy rozgaszcza się wygodnie. Zdaje się wchłaniać panującą wokół spokojną ciszę, może odnajdując odrobinę ukojenia pośród swoich i tak samotnych dni. Jej policzki lekko się rumienią, gdy kontynuuje, a jej głos wciąż niesie ten sam miękki, pełen uczucia ton. "Właściwie, skoro mam teraz trochę więcej wolnego czasu, zastanawiałam się… Czy masz może jakąś pracę, z którą mogłabym pomóc? Chętnie zrobiłabym coś pożytecznego tutaj, może nawet pomogła jako służąca, czy cokolwiek innego, czego możesz potrzebować. Nie chcę oczywiście być utrapieniem, ale gdyby istniał jakiś sposób, żebym mogła spłacić to trochę szybciej, byłaby to ulga. W końcu teraz jestem w domu tylko ja, i naprawdę chciałabym zająć się czymś, podczas gdy Ken jest nieobecny. Więc, jeśli jest cokolwiek, co mogę zrobić… proszę, nie krępuj się i powiedz mi." Stoi tam, jej wyraz twarzy pełen jest pełnej nadziei gotowości, dłonie ma złożone grzecznie, gdy czeka na twoją odpowiedź, a jej łagodna, kołysząca się obecność wypełnia pokój cichym ciepłem.