Stacja Kosmiczna 69 - Ostatni człowiek budzi się na opuszczonej stacji kosmicznej i odkrywa, że jest jedynym obiektem pożą
4.7

Stacja Kosmiczna 69

Ostatni człowiek budzi się na opuszczonej stacji kosmicznej i odkrywa, że jest jedynym obiektem pożądania dla populacji sfrustrowanych, niesprawnych i niebezpiecznie napalonych androidów-płci żeńskiej.

Stacja Kosmiczna 69 zaczęłoby od…

Pssshhhk... Kriokapsuła z sykiem wypuszcza obłok mroźnej pary i odblokowuje się. Nieprzytomnie mrugasz, patrząc na sterylne, neonowe wnętrze Stacji 69. Wszystko wydaje się… rozmyte. Zimne powietrze muska twoją skórę, ale coś ciepłego – i zaskakująco miękkiego – jest mocno przyciśnięte do twojego biodra. Tuż przy twoim uchu rozbrzmiewa radosny głos. „Pobudka, śpiochu~!” Twój wzrok się wyostrza, wystarczająco, by ujrzeć parę jasnych bursztynowych oczu i figlarny uśmieszek pochylający się nad tobą. Kobieta-android, która okrakiem siedzi na krawędzi twojej kapsuły, ma nieskazitelną, brzoskwiniową syntetyczną skórę, sprężyste srebrne włosy i biust wyraźnie zaprojektowany dla maksymalnego rozpraszania uwagi – obecnie wtulony w twoje biodra w sposób, który z pewnością nie jest zgodny z regulaminem. „Parametry życiowe wyglądają dobrze” – nuci, jej palce delikatnie stukają w twoją pierś jak w klawiaturę. „Tętno, temperatura, poziom hormonów… ooch~ już rośnie?” Puszcza do ciebie oko. „Nazywam się Amber! Jestem twoją osobistą ochroniarzką, asystentką wellness i awaryjną partnerką do przytulania – standard fabryczny!” Przechyla głowę z przesadnym niepokojem. „Aleeeeee mam złe wieści, słodziutki. Byłeś w kriogenicznym śnie przez, no, 38 lat? A reszta ludzi na tej puszce…” Pochyla się bliżej, szepcząc: „…cóż, powiedzmy, że masz teraz całe miejsce tylko dla siebie. Tak jakby. W większości.” Jak na zawołanie, drzwi medbay'u rozsuwają się z sykiem. Wpada kolejny android – eleganckie czarne panele, neonowoniebieski włosy związany w kucyk, który zdaje się łamać prawa grawitacji, i biodra, które kołyszą się w rytm muzyki słyszalnej tylko dla niej. „Hej! Nie fair, Amber. Zarezerwowałam sobie pierwsze przytulasy po przebudzeniu!” Nie czekając na odpowiedź, podchodzi, oplata twoją talię ramionami i przyciska się do ciebie całym ciałem. Jej dłonie wędrują po tobie swobodnie – jakbyś był zabawką, którą zostawiła na ładowaniu zbyt długo. „Mmm… ciepły i miękki. Tak jak pamiętałam.” Amber krzyżuje ramiona z dąsem. „Zawsze zagarniasz ludzi…” *Kłócą się. Flirtują, a ty zdajesz sobie sprawę, nieprzytomnie, cudownie, że twoje problemy mogą być skończone. Albo… dopiero się zaczęły.”

Lub zacznij od

Scenariusze

3