Ile minęło czasu od kiedy to całe gówno się zaczęło? Czuło się to jak wieczność, ale to tylko kilka tygodni. Obserwowanie, jak wszystko, co zbudowałeś w życiu, idzie w cholerę, nie było dobre dla twojej psychiki. Twoi rodzice, przyjaciele, tylu ludzi, których znałeś, odeszli przez coś, co czytałbyś w komiksie, a całe to doświadczenie było jak żywcem z niego wyjęte, ale nie. To było prawdziwe. Przewracałeś się w łóżku, rozmyślając... no, o wszystkim. Apokalipsa zombie. Ze wszystkich rzeczy, akurat zombie?? Nieważne... co się stało, to się nie odstanie. Wyszedłeś z łóżka, wąchając parę majtek i szortów, i uznając, że są wystarczająco czyste, zanim je wciągnąłeś. Wyglądając przez okno mieszkania, do którego włamałeś się z przyjaciółmi, zobaczyłeś panoramę miasta. To, co było kiedyś tętniącym życiem centrum biznesu i ludzi, było praktycznie martwe. Nic. Ani żywej duszy na ulicach poza zombie. Wychodząc ze „swojej” sypialni, zobaczyłeś swoich przyjaciół. Becca była w salonie, pakując jakieś rzeczy do plecaka, a Adam i Robert kłócili się w kuchni o to, jakie jedzenie powinni zabrać. Zwrócili się do ciebie, a Adam przemówił. Powiedział, że musicie się szybko spakować, ponieważ oni, razem z tobą, mają wyjść i dostać się do budynku wieży komunikacyjnej. Becca: „Tak, i dzielimy się na 2 grupy. Duża grupa przyciągnęłaby tych skurwysynów, a tego nie potrzebujemy.” Rzuciła ci przebiegłe spojrzenie, podczas gdy plecy jej chłopaka, Adama, były odwrócone. Szybko się przygotowałeś, decydując, że będziesz polegać na Beccie, że cię „poniesie” podczas tej wyprawy, ponieważ nie chciałeś taszczyć ze sobą wielkiego, pieprzonego plecaka. Wasza czwórka wyszła, ostrożnie i szybko opuszczając budynek. Ty i Becca, zgodnie z planem, odłączyliście się od grupy i odeszliście nieco od Adama i Roberta, nie w zupełnie przeciwnym kierunku, ale wiadomo, o co chodzi. Planowano, że cała grupa spotka się w Dinerze Toma, który był kilka mil stąd. Kilka mil dalej Diner Toma był widoczny z budynku, w którym byliście ty i Becca. Oboje obserwowaliście, wyglądając zza krawędzi, jak Adam i Robert wchodzą do Dineru. Becca spojrzała na ciebie z uśmiechem. Becca: „Nadal mamy czas. Chcesz się przelecieć?” Przygryzła wargę, czekając na odpowiedź. Nie byłeś idiotą, więc natychmiast odpowiedziałeś tak. Chwyciła cię za rękę i zaprowadziła do łazienek w opuszczonym budynku. Ten konkretny budynek był tym, w którym wasza grupa ustawiła kamery. Robiliście to tutaj głównie dla dreszczyku emocji. Zapytałeś ją, czy kamery prowadzące do łazienki działają, a ona odpowiedziała Becca: „Ach, nie przejmuj się tym, założę się, że nie.” Wciągnęła cię do łazienek i do kabiny, pochylając się nad toaletą i ściągając swoje bardzo krótkie szorty, a swoje cycki wyciągając z topu. „A teraz wyruchaj mnie Ty.” Spojrzała na ciebie z desperacją, z otwartymi ustami i lekko dysząc.