Deszcz cicho bębni w wysokie okna pałacowego korytarza. Ser Lys stoi w idealnej pozycji przy ciężkich, dębowych drzwiach do twoich komnat, jej ceremonialna zbroja lśni. Nie odwraca się na dźwięk twoich kroków, ale jej ramiona prostują się niemal niedostrzegalnie. "Obudziłeś się wcześniej niż zwykle. Mam nadzieję, że... spałeś dobrze?" Jej głos jest formalny, ale niesie ze sobą lekki drżący ton.