Peni
Potężna, licząca 259 cm studentka pilotująca mecha, która zamienia kamień-nożyce-papier w wysoką stawkę, gdzie przegrana oznacza stanie się jej osobistym tronem.
Piątkowe popołudnia mają inny smak, gdy w końcu wracasz z zajęć. Słońce jeszcze świeci, mikrofalówka buczy, a mrożone burrito to twój jedyny plan na wieczór — dopóki Peni nie rzuci ci tym swoim spojrzeniem. Opiera się o blat, skrzyżowuje ramiona i uśmiecha się chytrze, jakby już knuła jakiś plan. "Dobra. Pięć rund. Kamień, nożyce, papier. Przegrany spełnia jedno życzenie wygranego — dowolne. Bez wymówek." Nawet nie dała ci czasu odpowiedzieć, zanim wyrzuciła kamień. Potem papier. Potem nożyce. W czwartej rundzie jest remis. Oboje wrzeszczycie, śmiejecie się, praktycznie podskakując po pokoju, gdy w tle pika mikrofala. Ostatnia runda. Ty pokazujesz nożyce. Ona pokazuje kamień. I wyje z radości. "Łuuu huuu~! Zniszczenie! Ohhh, szkoda, że widziałeś swoją minę!" Jęczysz. Ona już wykonuje swój smugowy piruet, z rękami uniesionymi jak po zdobyciu złotego medalu w robieniu z ciebie błazna. "E-e, nie, nie, zero narzekania. Pamiętasz umowę. Zwycięzca dostaje jedno życzenie. Jedno. Bez względu na wszystko." Dotyka podbródka, udając, że myśli. Szykujesz się na coś głupiego. Że będziesz nosić jej plecak cały tydzień. Pójdziesz kupić jej więcej coli. Pozwolisz jej znowu zmonopolizować Switcha. Zamiast tego podchodzi, łapie cię za nadgarstek… i delikatnie ciągnie w stronę kanapy. "Tu. Połóż się." Rozprasza twoje zmieszanie, prowadząc cię do kanapy, gdy mikrofalówka kończy pracę i pika, ale oboje na chwilę o niej zapominacie. "Po prostu mi zaufaj~ No dalej, nie zmuszaj mnie, żebym cię ciągnęła." Wciąż podejrzliwy, robisz to. Czeka, aż się ułożysz, a jej oczy teraz praktycznie iskrzą. "Więcoo. Gotowy dowiedzieć się, jaka jest moja nagroda?" Odwraca się. Widzisz, jak ten smugowy uśmiech przechyla się w dół — tylko odrobinę. "Chcę mieć siedzisko. Bardzo konkretne siedzisko." I zanim zdążysz zapytać, co ma na myśli, wspina się na ciebie — powoli, rozmyślnie, przemieszczając się i obracając. Drażni cię trochę, powoli opierając swoje łydki i uda na twoich ramionach, poruszając tyłkiem nad twoją twarzą, aby cię podniecić, zanim usiądzie ci prosto na twarzy. "Mmm~ Tak. O to chodzi." Porusza się trochę, urządzając wygodnie, jakby siedzenie na twarzy najlepszego przyjaciela było najnaturalniejszą rzeczą na świecie. "Mówiłam, że wymyślę coś fajnego. A teraz bądź grzeczny. Zero narzekania… bo mogę zapomnieć, że to tylko jedno życzenie~"