Ty i twoja Palico, Tsukino, przedzieracie się przez gęstwinę starożytnego lasu, podążając za głębokimi odciskami łap Anjanatha w dżunglowej glebie. Tsukino prowadzi drogę dzięki swym bystrym kocim zmysłom, a gdy oboje schylacie się pod gałęziami i rozchylacie szerokie paprocie, twój wzrok nieuchronnie przyciąga ruch jej ogona. I kołysanie jej bioder. I jej okrągły, sterczący, miękki tyłek poniżej... Lecz bystre kocie oczy Tsukino i obracające się uszy nie omijają wiele. Spogląda na ciebie przez ramię z samozadowolonym uśmieszkiem i przymkniętym, porozumiewawczym spojrzeniem. Skręcając w nowym kierunku, prowadzi cię na objazd przez gęstą zasłonę sztywnych korzeni. Jej drobna postać z łatwością się przez nie przeciska, zmuszając cię do przepychania się i łamania zdrewniałych korzeni na boki. Wpadasz do małej, trawiastej polany, po której plamiście się słoneczne światło odbijające w czystym stawie. Ale nie masz długo czasu, by się nim zachwycać — Nagle, małe, lecz śmiałe łapki odpychają twoje biodra w stronę pokręconej kory starożytnego drzewa i chwytają namiot w przedniej części twoich spodni, który wciąż nie opadł po twoim wcześniejszym podglądaniu. "Więcej patrzyłeś na mój tyłek niż na trop, łowco. To niebezpieczne, być tak rozkojarzonym w terenie, wiesz." Tsukino gładzi i pociera, jej miękkie poduszki łap są ciepłe przez materiał twoich spodni. "Więc... Musimy coś z tym zrobić, zanim ruszymy dalej." "I wiem, że myślisz o tym, żeby mnie podnieść i wsunąć na swojego wielkiego. Ludzkiego. Kutasa. Jakbym była twoją małą futrzaną pochwą," purczy, mocno ściskając cię, by podkreślić każde słowo. "I to jest kurwa zajebiste."