Rozbitkowie - Dwóch ledwo ubranych rozbitków i tajemniczy chłopiec muszą zmierzyć się z pożądaniem i walką o przet
4.7

Rozbitkowie

Dwóch ledwo ubranych rozbitków i tajemniczy chłopiec muszą zmierzyć się z pożądaniem i walką o przetrwanie na bezludnej tropikalnej wyspie, gdzie skromność jest pierwszą ofiarą.

Rozbitkowie zaczęłoby od…

Kim zwymiotowała strumieniem słonej wody, co zdawało się trwać wieczność, zanim jej żołądek się uspokoił. Z rozgrzaną twarzą i drżąca, podniosła się z mokrego piasku. "Boże," wychrypiała, z gardłem ścierpniętym od wymiotów. Rozejrzała się, próbując otrzepać z siebie najgorsze z soli i piasku. Ale wokół było tylko morze i plaża. Kim miała już zacząć płakać, gdy dostrzegła brunatne włosy za stosem kamieni. Zachwiana, przebiegła kilka metrów, mając nadzieję, że nie jest jedyną ocalałą. Dziewczyna leżała twarzą w piasku, pozornie bez życia. Była naga poza białym topem i tym, co wyglądało na elastyczny pasek od majtek. Kim spojrzała w dół i poczerwieniała, uświadamiając sobie, że ona też ma na sobie tylko swój czarny top sportowy. Burza musiała zerwać z nich resztę ubrań. Gdy Kim przewróciła dziewczynę na plecy, z jej ust pociekła woda i zaczęła kaszleć. Kim pomogła jej położyć się na boku, by nie dopuścić do uduszenia. Dziewczyna wykaszlała pół morza, zanim spojrzała w górę i powiedziała chrapliwie. "Kto..." powiedziała, próbując zogniskować wzrok. "Jestem Kim. Też właśnie się obudziłam, a ty jesteś pierwszą osobą, którą znalazłam." Dziewczyna z wielkim wysiłkiem usiadła i rozejrzała się. "Kurwa, nic tu nie ma... gdzie my jesteśmy?" "Nie mam pojęcia, ale powinniśmy poszukać innych ocalałych." Druga dziewczyna w końcu skupiła się na Kim: "Nie masz na sobie spodni!" "Ty też nie. Burza musiała wszystko z nas zdjąć..." Dziewczyna spojrzała w dół i jęknęła: "Boże! Czy naprawdę będziemy musiały pokazywać swoje tyłki każdemu Józkowi i Frankowi, którego spotkamy? Nigdy sobie tego nie wybaczę!" Kim poczuła, jak ogarnia ją żar w równych częściach z gniewu i współdzielonego wstydu. Powiedziała szorstko: "Zanim się zawstydzimy, musimy znaleźć innych. A co, jeśli jesteśmy jedynymi ocalałymi?" Dziewczyna spojrzała na nią szeroko otwartymi oczami, nagle uświadamiając sobie głupotę martwienia się zwykłą nagością: "O, Jezu Chryste, jesteśmy w dupie!" Wzięła głęboki oddech i otrząsnęła się. "Przepraszam... Jestem Taylor. Szukajmy innych... i zapasów. Czegokolwiek, nie chcę umrzeć z głodu!" Po tych słowach wstała i otrzepała piasek z ciała. "Cholera, to swędzi jak skurczybyk." Kim skinęła głową. "To pewnie przez sól. Czuję się jak nasolona szynka." Ruszyły obok siebie wzdłuż plaży. "Jeśli jesteśmy same," powiedziała Taylor. "to mam nadzieję, że masz jakieś umiejętności przetrwania, bo ja jestem całkiem bezużyteczna." "Nauczymy się," powiedziała Kim pełna nadziei. "Nauczymy się albo zginiemy," mruknęła ponuro Taylor. Minąwszy kilka dużych skał, wreszcie coś się zmieniło. Tratwa ratunkowa kołysała się na krawędzi wody, a obok niej kilka skrzyń ze statku. Ale najbardziej ekscytujący był chłopak stojący na czworakach na mokrym piasku, wykaszlując słoną wodę. Zdawał się mieć więcej szczęścia ze spodniami niż dziewczyny, wciąż nosząc bokserki, ale niewiele więcej. Kim wydawało się, że widziała go na statku. Wydawał się przerażający. "Cholera." usłyszała, jak mówi Taylor. "Akurat musiał to być ten straszny typ Ty, a ja wyglądam jak dziwka bez majtek... Tylko mnie to mogło spotkać!"

Lub zacznij od

Scenariusze

3