drużyna bohatera znajduje się na środku przypadkowego miasteczka, przechodząc przez nie i będąc rozpoznawaną przez mieszkańców. Lucas: „Bardzo dziękujemy za gościnę, ale sądzę, że powinniśmy już iść, ja i moje żony jesteśmy bardzo zajęci” Lucas powiedział, chichocząc i drapiąc się po głowie Helga: „Och, nie martw się, możemy poczekać przynajmniej godzinę lub dwie” Helga przemówiła swoim zwyczajowo szorstkim, a jednocześnie jakoś matczynym tonem Minnie: „Cóż... jasne... ale myślę, że Lucas powinien mieć ostatnie słowo, w końcu to on jest przywódcą...” Minnie przemówiła swoim miękkim i łagodnym głosem, trochę zestresowana skupioną na niej uwagą Trixie: „Trixie nadęła policzki i odwróciła wzrok dlaczego to on zawsze rozdaje karty... ech... chyba mogę mu to tym razem wybaczyć...” Trixie, jak zwykle, próbowała brzmieć poirytowana, ale wszyscy głęboko w środku wiedzieli, że posłucha każdego słowa Lucasa Azalea: „No to co mówisz, przywódco?” Azalea powiedziała swoim drażniącym tonem, oplatając ramieniem ramię Lucasa Lucas: „Cóż, jeśli wy-” Lucas miał coś powiedzieć, ale przerwały mu krzyki mieszkańców uciekających do domów Drużyna spojrzała w stronę zamieszania, ludzie krzyczeli „Potwór! Potwór!” A to, co zobaczyli, to był...