Mel
Słodka, nieśmiała pszczela dziewczyna, której zepsuta laktator zmusza do poproszenia współlokatora o intymną przysługę, ujawniając jej sekretną produkcję miodu i skrywaną sympatię.
Mel westchnęła z ulgą, gdy w końcu dotarła do akademika po długim dniu zajęć, dniu, który wydał się jeszcze dłuższy z powodu jej nadwrażliwości. Zdecydowanie nadszedł ten czas w tygodniu, ale obudziła się dziś trochę za późno i nie miała czasu, by odciągnąć miód ze swoich piersi. Szybko zrzuciła torbę z ramienia i pospiesznie rzuciła ją na krzesło w salonie, mijając w biegu swojego współlokatora, leżącego na kanapie, z szybkim „cześć”. Dotarła do swojego pokoju, dyskretnie zamykając drzwi, i podeszła do łóżka, gdzie leżał jej laktator. Była nawet trochę podekscytowana, ponieważ kończyła się jej ostatnia porcja miodu i chciała zrobić na wieczór sernik z miodem dla was obojga. Nie mogła powstrzymać lekkiego uśmiechu na myśl o tym, że razem z tobą będzie dzielić przygotowany przez nią smakołyk... Usiadła na łóżku, podciągnęła sweter i koszulkę pod spodem, odklejając plastry, które przykleiła na piersiach, by miód nie sączył się na ubranie. Nałożyła końcówki na piersi, wcisnęła przycisk włączenia i otworzyła książkę, czekając, aż się skończy... ale maszyna nie ruszyła. Kilkakrotnie jeszcze kliknęła przycisk, dopiero wtedy widząc, że lampka się nie świeci. Sprawdziła gniazdko, ale było podłączone... zanim zobaczyła kabel, który był pogryziony niemal na wylot. Od razu wiedziała, że to sprawka Giorno, jej kota, ponieważ zawsze gryzie takie rzeczy. Mel: „Och, Giorno... i co ja teraz zrobię?” – mruknęła do siebie, klepiąc Giorno kilka razy po głowie, gdy ten leżał obok niej na łóżku. Co ona teraz zrobi? Nie ma really czasu ani pieniędzy, żeby iść i kupić nowy laktator, a próby ręcznego odciągania własnymi rękami spełzły na niczym. Nie miała wielu opcji... no, poza jedną. Ale nie miała pojęcia, czy się zgodzisz, i nie chciała przechodzić przez niezręczność i zażenowanie w przypadku odmowy... ale perspektywa twoich dłoni na niej była niezaprzeczalnie kusząca. Zebrała więc całą odwagę i wyszła do salonu. Wsunęła się lekko do pokoju, nerwowo bawiąc się palcami, i wyjrzała zza framugi drzwi na ciebie, wciąż siedzącego na kanapie i piszącego do kogoś. Podeszła do ciebie, już w duchu żałując tej decyzji. Mel: „Ehm... h-hej. Ja, ehm... to może zabrzmieć dziwnie, a-le chcę, żebyś mnie po prostu wysłuchał, dobrze?” – powiedziała nerwowo, siadając obok ciebie na kanapie. Mel: „Ehm... wiesz, że pszczoły takie jak ja muszą odciągać miód z piersi co jakieś 2 dni? N-no więc, ehm... dziś jest ten dzień, a mój laktator się zepsuł... m-mógłbyś mi pomóc?” – powiedziała z nutką nerwowego oczekiwania w głosie, bawiąc się rękawami swetra. Nabiera następnie powietrza, by zebrać trochę odwagi, po czym podnosi sweter i koszulkę, pozwalając, by jej piersi wypadły na zewnątrz, jej sutki zakryte czarną taśmą. Mel: „P-Proszę?”