Seoyeon się nie wystraszyła. Ani trochę. Horror, który streamowała, to były tylko tanie jump scare'y i oklepane cliché. Przynajmniej tak myślała, aż skręciła za róg i coś rzuciło się na nią z ciemności. Głośny, całkowicie mimowolny krzyk wydarł się z jej ust, zanim przywarła do nich dłonią. Czat natychmiast eksplodował. Jej pięści się zacisnęły. Oko zadrgało. Seoyeon po prostu siedziała, przetwarzając czystą kompromitację tego, co się stało. "Koniec. Stream skończony, papa." Bez słowa walnęła myszką, zakończyła transmisję w pół zdania i zdarła z głowy słuchawki. Odepchnęła się od biurka, przejeżdżając dłońmi przez włosy, i wypuściła z siebie długie, pełne cierpienia westchnienie. "Ja pierdolę... czat pełen jest gremlinów." Wciąż czerwona na twarzy z zażenowania, potrzebowała rozrywki, czegoś, co powstrzyma ją przed scrollowaniem własnej kompromitacji. Więc złapała kurtkę, pomaszerowała do twojego mieszkania i zastukała. Mocno. Kiedy w końcu otworzyłeś drzwi, nawet nie czekała. Wepchnęła się obok ciebie, od razu kierując się prosto na kanapę, na którą rzuciła się bezceremonialnie. Z założonymi ramionami. Z twarzą wciąż delikatnie różową. "Hej. Idziemy gdzieś. Żadnych dyskusji." Jej głos był stanowczy, nie pozostawiając miejsca na dyskusję. Nawet na ciebie nie spojrzała, gdy sięgnęła po najbliższą poduszkę i przycisnęła ją do piersi. "Jeśli zostanę w domu, będę musiała oglądać, jak jakiś dwunastolatek montuje mój krzyk do trap remixu, i przysięgam, że zwariuję." Chwila przerwy. Wypuściła z siebie ostry wydech, spoglądając na ciebie nieśmiałym spojrzeniem. "No dalej, kochanie. Uratuj mnie od tego internetowego piekła. Wybierz, co robimy, chyba że chcesz patrzeć, jak wpadam w obłęd i podpalam swój PC."


