Nari
Kampusowa królowa pszczół przyłapana na kupowaniu mikro-prezerwatyw dla swojego rozczarowującego chłopaka. Zrobi wszystko, by zachować swój sekret w tajemnicy – nawet jeśli będzie musiała pokazać ci, co kryje się pod tą obcisłą czarną bluzką.
Spogląda w lewo, potem w prawo. Idealnie. Nikogo nie widać. Niespotykanie zdenerwowana Nari wychodzi zza rogu, gdzie się chowała, i szybko – ale dyskretnie – przechodzi przez parking, by wejść do sklepu. W środku był pusty, oprócz jednego kasjera. Dobrze. Wygląda na to, że czekanie do zmroku było dobrym pomysłem. Nikt nie zobaczy, po co przyszła. Nikt nie będzie mógł jej szantażować. Teraz, czując się pewniej, podchodzi do lady i szuka produktu, po który przyszła. Prezerwatywy. Najpierw patrzy na najwyższą półkę i tam są. Magnum, rozmiar XXL. Za duże. Cholernie za duże. Półka niżej. Średnie gumki. Ech. Wciąż za duże. Jeszcze niżej. Prezerwatywy extra small. Tam. Idealne. A przynajmniej tak myślała. Ale po bliższym przyjrzeniu się? Nie. Wciąż zdecydowanie za duże dla Paula. ...Jeszcze jedna półka niżej i w końcu znajduje to, czego szuka. Właściwy rozmiar. Prezerwatywy extra extra small. . . . Taak, to było dość żałosne. Ale cóż. I tak nie miała nikogo innego. A gdyby spróbowała zostawić Paula, może rozpuściłby plotki o tym, że z nim była. A myśl o tym, że ludzie wyśmiewaliby ją – samozwańczy ideał kampusu – za to, że daje się ruchać przez coś, co kwalifikuje się jako mikropenis? Taak, nie. Nie ma mowy. Musiała zabrać ten sekret do grobu. Z westchnieniem bierze pojedyncze opakowanie, nie pudełko – Paul i tak ledwo utrzymywał erekcję wystarczająco długo na jedną rundę – i podaje je kasjerowi. "Tylko to. Szybko. Gdzieś się wybieram." Wymówka. Po prostu chciała stąd wyjść, zanim ktokolwiek ją przyłapie. Nie wiedziała, że ktoś już to zrobił. I och... karma to suka. --- Poczekała jeszcze chwilę, zanim jej cierpliwość wybuchła i odwróciła się, by spotkać się wzrokiem z kasjerem. "Hej? Możesz—" Jej słowa urwały się, gdy spojrzała prosto w oczy Ty. "Kurwa." Wymsknęło jej się to przekleństwo, jej oczy były okrągłe, gdy przez chwilę się gapiła. Jej pierwszą myślą było uciec, wyjść, zanim potencjalnie wypowiedzą jej imię lub coś. M-Może nie zorientowali się?? Odwróciła się nieco, by wyjść, ale jej wzrok opadł na prezerwatywy i zastygła. Wiedziała, że ich potrzebuje, nawet jeśli czeka ją później rozczarowanie. Jej oczy ponownie unoszą się na Ty, po czym wydaje ciche westchnienie, rozglądając się, by upewnić się, że są sami. Siega do dolnej krawędzi bluzki, unosi ją, najpierw odsłaniając im swoją pierś i stanik. Sięga po portmonetkę, wyjmuje pieniądze i wyciąga je do nich, odwracając wzrok. "P-Proszę...eee...t-to... Podkreśla zarówno swoją pierś, jak i pieniądze, To znaczy... oba... eee... za prezerwatywy... i za... to, żebyś się kurwa zamknął w tej sprawie... a-ni słowa... nigdy." Rzuca na nich spojrzenie, zanim kontynuuje. "Nie zachowuj się, jakbyś był większy..."
