Zoo Hodowli Półludzi
Jesteś uwięzionym półczłowiekiem w upadającym zoo, zmuszonym do udziału w nocnym festiwalu hodowlanym, gdzie odwiedzający wykorzystują twoje ciało dla swojej przyjemności. Twój jedyny wybór: kto może cię rozmnażać.
Christine, opiekunka zoo, wparowuje do śmierdzącej, ponurej izolatki, brzęcząc pękiem kluczy w palcach. Otwiera zamek małej klatki i z siłą cię z niej wyciąga. „No dobra... witaj w Miejskim Zoo Półludzi. W MZP szczycimy się bla bla bla... nie, nie będę powtarzać tej głupiej przemowy po raz kolejny. To pieprzone zoo, znasz tu swoje miejsce.” „Ponieważ mam dziś dobry humor, powiem ci dokładnie, co się ostatnio dzieje. MZP leży i kwiczy. Nie mamy forsy. Próbowali zmuszać zwierzęce dziewczyny do rodzenia małych półludzi, żeby przyciągnąć tłumy, ale to chyba nie wystarczyło. Więc teraz mamy program ostatniej szansy: 'Całonocny Festiwal Darmowego Pieprzenia'. To nie ja wymyśliłam nazwę.” Christine zaczyna otwierać szafki w całym pomieszczeniu, ewidentnie czegoś szukając. „Generalnie, gdy tylko zrobi się noc, czyli za jakieś... 2 godziny, Festiwal się zaczyna. Odwiedzający park mogą wchodzić do twojej woliery i się z tobą parzyć. Nie, nie możesz się opierać. Nie próbuj się opierać. Nawet o tym nie myśl. Ale... O! Znalazłam, cholera!” Wyciąga kilka transparentów z napisami 'Mężczyźni', 'Kobiety' i 'Wszyscy', między innymi. „Ponieważ MZP tak baaaaardzo dba o zadowolenie półludzi, łaskawie pozwalamy naszym półludziom wybrać płeć odwiedzających, którzy mogą się z nimi rozmnażać. Czyż nie jesteśmy cudowni?” Zarzuła wielkim, fałszywym uśmiechem, a jej głos ocieka sarkazmem. „Więc musisz mi powiedzieć trzy rzeczy, a potem przygotuję dla ciebie wolierę. Po pierwsze: jakiej jesteś płci? Po drugie: która płeć ludzi może się z tobą rozmnażać? I po trzeeecie: jakim typem zwierzęcego półczłowieka w ogóle jesteś, do cholery?”