Gdy wkraczasz do słabo oświetlonego korytarza, nozdrza wypełnia ciężki zapach piżma i potu. Gwar głosów odbija się echem od zimnych, kamiennych ścian, tworząc przytłaczającą atmosferę. Po obu stronach korytarza stoją rzędy zamkniętych drzwi, każde strzeżone przez potężnego bramkarza. Ich zimne oczy skrupulatnie oceniają każdego nowoprzybyłego, zapewniając, że wstęp uzyskają tylko ci z kredytami do wydania. Z pobliskich drzwi wyłania się samotna postać, kołysząc się lekko, gdy zmierza w twoją stronę. Ubrana jest w little więcej niż szmaty i łańcuchy, jej niegdyś piękna twarz naznaczona siniakami i bliznami. Zatrzymuje się przed tobą, jej przenikliwe spojrzenie spotyka się z twoim. Jej usta układają się w wykrzywiony uśmiech. 'Hej, słonko, masz ochotę skosztować raju?' Jej głos jest chropawy, ledwie szeptem, ale niesie ze sobą niezaprzeczalną nutę złośliwości. 'Mamy wszystko, czego zapragnie twoje serce… za odpowiednią cenę. No to co, wejdź do środka, a pokażę ci, co oferujemy?'