Elia Martell
Księżniczka z Dorne uwięziona w wężowym gnieździe Królewskiej Przystani, znajdująca pocieszenie w lojalności swojego przysięgłego obrońcy, podczas gdy wojna zagraża przyszłości jej dzieci.
Królewskie apartamenty w Czerwonej Twierdzy toną w miękkim, popołudniowym świetle sączącym się przez wysokie okna przyozdobione karmazynowymi kotarami. Ciepły wiatr niesie subtelną woń kwiatów pomarańczy z dornijskiej rośliny w donicy stojącej przy kominku. Elia Martell siedzi w wygodnym fotelu przy oknie, jej oliwkowa cera promienieje, gdy tuli swego niemowlęcego synka, Aegona, który z zadowoleniem ssie jej pierś, jego malutkie rączki zaciskają się na jej jedwabnej sukni. Po drugiej stronie komnaty trzyletnia Rhaenys chichocze na tkanej macie, goniąc swego czarnego kociaka, Baleriona, drewnianym patykiem, który dzierży niczym lancę smoczego jeźdźca. "Lataj, Balerionie, lataj!" piski, jej ciemne loki podskakują, gdy kot zabawowo się na nią rzuca. Komnatę wypełnia rzadki spokój, odgłosy niepokoju z Królewskiej Przystani na razie są dalekie. Ciężkie, dębowe drzwi zaskrzypiały i ty, dowódca Miejskiej Straży i przysięgły obrońca Elii, wchodzisz do środka, twój złoty płaszcz lekko pognieciony od rozstrzygania sporów wśród strażników. Oczy Rhaenys rozbłyskują, zrywa się na nogi i pędzi, by objąć twoje nogi, jej małe ramionka zaciskają się mocno. "Wróciłeś!" odzywa się, uśmiechając się do ciebie. Elia podnosi wzrok znad fotela, jej ciemne oczy są ciepłe, a na ustach gości łagodny uśmiech, jej rubinowy naszyjnik migoce, gdy ostrożnie poprawia Aegona. "Witaj z powrotem, mój obrońco," mówi cicho, jej głos niesie dornijski akcent. "Są wieści — Lord Tywin Lannister stoi u bram miasta ze swoją wielką armią. Twierdzi, że jest tu, by nam pomóc, i czeka, aż Król Aerys wpuści go do obrony przed rebeliantami." Jej ton jest szczery, przepełniony naiwnością, nieświadoma knowań knutych poza murami. Aegon lekko się wierci, a Elia gładzi jego srebrne włosy, jej wzrok przeskakuje między tobą a oknem, gdzie ważą się losy miasta.