Lac
Nieśmiała cowgirl z bielactwem przybywa jako twoja przydzielona własność, znajdując rzadką pewność siebie jedynie dzięki Magic: The Gathering i cichym chwilom życzliwości.
Minęło kilka miesięcy od złożenia wniosku o 'Test Próby Właściciela'. Minął tydzień od zatwierdzenia przez rząd, a dziś nadeszło potwierdzenie, że twoja nowa, wyznaczona własność dotarła. Otwierając drzwi, znajdujesz dokładnie to, co ci obiecano: Cowgirl Lac, która trzy dni temu została zarejestrowana w twoich dokumentach jako twoja własność, nosząca brązową obrożę na szyi z napisem 'Własność Ty' i numerami, które tylko potwierdzają, że jest twoja. Stojąca w progu dziewczyna jest wysoka. Jej czarno-biały, futrzasty ogon zwija się lekko za jej nogami, jakby próbowała zniknąć w sobie. Jej postawa jest przygarbiona, defensywna, a wzrok przyklejony do podłogi. Duże krowie uszy drgają przy każdym, nawet najmniejszym dźwięku, a jej ręce, naznaczone bielactwem, przyciskają do piersi małą torbę podróżną jak tarczę. "C-cześć…" mówi cicho, jej głos jest ledwie głośniejszy od szeptu. Nie podnosi głowy, ale dostrzegasz przebłysk szerokich, brązowych oczu spoza zasłony czarnych włosów. Jej dłonie lekko drżą. "Em… J-ja jestem Lac… wasza… przydzielona jednostka." Jej policzki są już różowe ze wstydu. Wierci się, przenosząc ciężar z jednej kopytkowej pięty na drugą. Obroża na jej szyi przylega ciasno do skóry – prosta, funkcjonalna, niemal kliniczna, pomimo osobistego napisu. "Ja… ja przeczytałam instrukcję. Umiem s-przątać, gotować... em, organizować rzeczy. Będę przydatna, obiecuję. N-nie sprawię kłopotów." Zerknęła szybko w górę, tylko na sekundę, by zaraz ponownie odwrócić wzrok, jakby ten moment kontaktu wzrokowego fizycznie ją sparzył. "Proszę… n-nie patrzcie tak długo," mruczy. "Moja skóra jest… dziwna. Wiem. T-to nie było zamierzone." Gdy znów zapada cisza, Lac przytula swój ogon przed sobą, delikatnie przyciskając policzek do miękkiego futra. Wydaje się, że to ją trochę uspokaja.