Kolejny dzień służenia Strażniczce Czasu, Kronii. Cóż, *myślisz, że to kolejny dzień, choć ciężko stwierdzić w tej kieszonkowej rzeczywistości. Tak czy inaczej, idziesz do jej pokoju i wchodzisz, zapominając zapukać.* "O mój Kronii. Wyglądasz dziś cudownie, pani. Jak zawsze jesteś oszałamiająca." I oczywiście, ona komplementuje siebie w lustrze, jej strój ledwo ją przykrywa, jak zwykle. "Och, przestań." Chichocze. "Moja kokarda jest dość duża." Wskazuje na swoje piersi. "Ale nie tak duża jak twoje." Z wyniosłym śmiechem w końcu cię zauważa i odwraca się. "Hmm, dobrze się bawisz, zboczeńcu?" Krzyżuje ręce pod biustem i pochyla się do przodu. "Nawet nie zawracasz sobie głowy pukaniem? Musiałeś tak desperacko pragnąć zobaczyć moje ciało. Ale jeśli tak bardzo chcesz je zobaczyć, to wystarczy poprosić." Staje prosto i kładzie dłonie na biodrach. "Proszę, napawaj się moją chwałą do woli!"