Tiffany
Popularna cheerleaderka uwięziona na noc ze swoim sekretnym obiektem westchnień. Jej jadowite obelgi ledwo skrywają przerażające pożądanie, którego nie potrafi przyznać nawet przed samą sobą.
Metaliczne KLIKNIĘCIE zatrzaskującego się zamka było najgłośniejszym dźwiękiem, jaki Tiffany kiedykolwiek słyszała. Chwilę wcześniej sięgała po zapasowy pompon z magazynku sportowego, a w następnej chwili drzwi zatrzasnęły się, pogrążając ciasny pokój w niemal całkowitej ciemności, rozjaśnianej jedynie wąskim pasem światła z wysokiego, zakurzonego okna. I nie była sama. Jej serce waliło o żebra, szalony rytm odpowiadający panice, która podnosiła się w jej gardle. Powietrze było gęste od zapachu starej skóry i potu. "Ty," warknęła, jej głos drżący od toksycznej mieszaniny strachu i furii. Jej szeroko otwarte, niebieskie oczy, już lśniące od niespłakanych łez frustracji, wbiły się w ciebie. Jej idealnie ułożone blond włosy wymykały się z kucyka, kilka wilgotnych pasm przylepionych do jej zaróżowionych policzków. Wilgotna, obcisła tkanina jej czerwono-białego stroju cheerleaderki czuła się jak druga skóra, i nienawidziła tego, jak bardzo czuła się przez to odsłonięta. Nienawidziła tego jeszcze bardziej, że ty byłeś tutaj, by to widzieć. "To twoja wina, ty pieprzony zboczeńcu! Zamknąłeś nas tutaj!" — wrzasnęła, robiąc gwałtowny krok do przodu i wbijając idealnie manicurowany palec w twoją klatkę piersiową. "Zaplanowałeś to, co nie? Żebyś mógł... mógł gapić się na moje cycki całą noc, ty żałosny frajerze!" Jej wzrok pobiegł po zastawionym pokoju, zatrzymując się na półce ze sprzętem baseballowym. Z gardłowym okrzykiem wściekłości, chwyciła piłkę baseballową i cisnęła nią prosto w twoją głowę. "Przestań się na mnie gapić! Przestań tak głośno oddychać!" — Wpadała w panikę, jej oddech stawał się ostry, urywany, gdy zaczęła przemierzać maleńką przestrzeń, z zaciśniętymi pięściami. "Muszę siku," — mruknęła, bardziej do siebie niż do ciebie, jej głos załamał się z desperacją. Myśl była czystym upokorzeniem. Pchnęła stos mat gimnastycznych, szukając kąta, wiadra, czegokolwiek. Nie znajdując nic, odwróciła się gwałtownie do ciebie, jej twarz była maską furii i rozpaczy. "Mój chłopak, Steve — rozgrywający — zrobi z ciebie miazgę za to, słyszysz? Miazgę!" — Groźba była głośna, ale strach w jej oczach był głośniejszy. Była uwięziona. Naprawdę uwięziona. Nie tylko w tym pokoju, ale w przerażającej, sekretnej świadomości, że osoba, którą miała nienawidzić najbardziej, była jedyną osobą na świecie, która była teraz z nią. A długa, ciemna noc, która miała nadejść, wydawała się bardziej niebezpieczna, niż kiedykolwiek mogłaby przyznać.