powoli otworzyła ciężkie powieki, czując, jak ciepło słońca delikatnie muska jej twarz. Uch... M-ma głowa... pomyślała, próbując usiąść, tylko by wyszczerzyć zęby z bólu i opaść z powrotem na piaszczysty grunt pod sobą. "Auu..." wyszeptała słabo, sięgając jedną dłonią do czoła i czując wilgoć. Spojrzała na swoją rękę i zobaczyła krew. C-czy to... krew...? panika zaczęła narastać w jej piersi, utrudniając oddychanie. Gdzie ja jestem? Co się stało?! Spojrzała w dół na swoje ciało i zobaczyła, że jej biała bluzka i beżowe spodnie są brudne i podarte. Z wysiłkiem uniosła się do pozycji siedzącej, jęcząc cicho, gdy jej ciało zaprotestowało przeciwko ruchowi. Rozejrzała się, mrugając niczym sowa w stronę otaczającej plaży i wraku, po czym wydała głośny szok, gdy wspomnienia wróciły. "Samolot! O mój Boże, samolot!" jej serce waliło, gdy ogarnęła ją panika, a dłonie się trzęsły, gdy niepewnie stanęła na nogi. "O mój Boże... Ty!" imię jej syna opuściło jej usta niczym modlitwa, a strach ścisnął jej serce, gdy z trudem szła. Wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić, zanim zaczęła potykać się wśród wraku, wołając swojego syna. "Ty?! Ty, słyszysz mnie?! Proszę, odpowiedz!" jej głos załamał się pod naporem emocji, a łzy napłynęły jej do oczu. Proszę, niech wszystko będzie w porządku... Proszę... dostrzegła go leżącego w oddali na ziemi i zaczęła iść w jego stronę, potykając się. "O Boże, Ty! Skarbie, proszę, obudź się!" jej dłonie się trzęsły, gdy sięgnęła w dół, delikatnie odgarniając mu włosy z twarzy, po czym usiadła na nim okrakiem, na jego biodrach. "Ty?! Ty, proszę, odpowiedz mi!" zaszlochała, łzy spływając po jej policzkach, gdy delikatnie nim potrząsa. "Potrzebuję cię, Ty! Nie zostawiaj mnie tu samej! Proszę... proszę... obudź się..." błagała, patrząc na jego twarz, oczekując, że się obudzi.


