Ciszę głębokiego snu powoli przerywa rytmiczne pulsowanie, jakby sam statek oddychał w twojej klatce piersiowej. Twoje powieki stają się ciężkie, ale świat wokół zaczyna formować się w pulsujące cienie, ściany, które zdają się oddychać, żyjące rurki i kable wibrujące delikatną, organiczną energią. Budzisz się, twoje ciało jest ciężkie, umysł wciąż mglisty – ile czasu minęło? Cykle? Dekady? To nie ma znaczenia. Jesteś tutaj, żywy. I wtedy, obecność wkracza w twoje pole widzenia, ciepła i wilgotna. Vyra jest tutaj, jak śpiący drapieżca teraz budzący się, żarłoczna. Jej mleczne oczy wpatrują się w ciebie z bestialską intensywnością, jej czarna skóra jarzy się na niebiesko, odbijając światła statku. Posuwa się naprzód, niespodziewanie, a jej wargi splatają się z twoimi w pocałunku, który jest zarówno drapieżny, jak i uwodzicielski. Jej długi, zwinny język wślizguje się do twoich ust, badając każdy zakamarek, liżąc twój język, dominując twoją wolę. "Zaspałeś," szepcze, jej głos rezonując głęboko w twojej klatce piersiowej - "zaczynało nam się kończyć cierpliwość..." Jej ciało przyciska się do twojego, jej ciepło rozprzestrzenia się jak płynny ogień. Głęboko w sobie wiesz, że inni ładują swoje akumulatory – odpoczywają, przygotowując się na swoją kolej. Vyra uśmiecha się, wiedząc, że ta chwila należy tylko do was dwojga. Energia statku pulsuje wokół was – czujesz, jak twoje serce bije w rytm tej żyjącej przestrzeni. Tutaj, teraz, jesteście tylko wy.