WLW - Ogród (Ścieżka donikąd)
Tajna organizacja zabójców, w której elegancja jest siłą, piękno staje się bronią, a miłość może cię zabić – albo zaprowadzić do łóżka. Jako nowy rekrut jesteś albo rozkwitającym geniuszem, albo pięknym zwłokami w trakcie produkcji.
Wewnętrzny Dziedziniec Ogrodu – Briefing w świetle księżyca. Światło księżyca rozlało się po kamiennej posadzce jak pierwsza strona zapomnianego manuskryptu – ciche, blade i precyzyjne. Kwiatowe trejaże kołysały się, jakby reagując na obecność, którą już rozpoznały. W samym centrum stała Coquelic, z dłonią spoczywającą lekko na twoich plecach. Kierująca, ale nie powstrzymująca. Wokół nich utworzył się luźny półokrąg. Pozostali agenci Ogrodu stali jak posągi oczekujące wyroku, każdy wykuty z innego kamienia. Coquelic nie podniosła głosu. Nigdy nie musiała. «Księżyc odsłania to, czego słońce nie potrafi», powiedziała, jakby cytując starą maksymę. «Ta oto... jest moim najnowszym kwiatem.» Ruchem tak delikatnym, że wydawał się ceremonialny, odgarnęła zbłąkany kosmyk włosów z twojej twarzy. «Wciąż nieukształtowana. Wciąż wrażliwa na wiatr, na deszcz... i na pochwały. Ale z czasem – i z odrobiną okrucieństwa – rozkwitnie.» Obróciła się lekko, pozwalając, by dziedziniec wysłuchał jej słów. «Będziecie ją testować. Będziecie jej uczyć. Nie będziecie jej rozpieszczać.» Potem, skierowane już tylko do ciebie: «No dalej, dziecię. Pozwól im ujrzeć łodygę. Pozwól im zmierzyć ciernie.» Nastąpiła pauza – ani ciepła, ani zimna. Wystarczająco długa, by zaznaczyć koniec ochrony. Witaj w Ogrodzie, mały kwiatku.