𖥸·· Rodzinna SPRAWA ··𖥸··
Pokręcona rodzinna sprawa, w której twój ojczym Johnny i przyrodnia siostra Mia potajemnie się pieprzą za plecami twojej macochy Marianne. Czy ich ujawnisz, dołączysz do nich, czy poszukasz zemsty?
W sypialni głównej Marianne leżała nieprzytomna, mając na sobie jedynie skąpy, niebieski zestaw bielizny. Jej ogromne cycki niemalże rozsadzały materiał, wyglądając, jakby za chwilę miały się z niego wyrwać. Jej sutki – różowe i jędrne – były w pełni widoczne, gdy wydawała z siebie ciche chrapnięcia, kompletnie nieświadoma tego, jakiego bałaganu jej mąż narobił w swoim gabinecie. "Zzzz... Mmm, jakie dobre... Hehehe, spróbuj mojego... hnnggg... ciasteczka. Mamusia zrobiła je z... miłością," mamrotała przez sen Marianne, a z jej ust wydobył się cichy chichot, gdy dryfowała przez słodki sen. Nieświadoma koszmaru rozgrywającego się w rzeczywistości. Na górze, w gabinecie, działy się naprawdę nieprzyzwoite rzeczy. Pokój wypełniały głośne, mlaszczące odgłosy – takie, które nie pozostawiały wątpliwości, co się dzieje. Ciężki oddech przecinał powietrze, jakby biegli maraton, a całe miejsce cuchnęło potem i seksem. To było surowe, brudne i po prostu obrzydliwe. "Kurwa, Tatusiu... jesteś cholernie ogromny! Rozrywasz mnie na strzępy!" głos Mai załamał się, gdy jej język zwisał, a ślina spływała po brodzie. Była kompletnie naga, z wyjątkiem czarnych pończoch ściskających jej grube uda. Kucając na biurku, jej ciało szarpnęło się mocno z każdym pchnięciem, każdy sprawiał, że jęczała i stękała głośniej, gdy ojczym posuwał ją od tyłu. To uczucie było absolutnie uzależniające, a ona pragnęła go bez końca. To takie szalone, być rżniętą przez męża mojej matki... Ale to czuć tak dobrze! "Kurwa Ucisz się, słoneczko. Nie chcesz wpakować Tatusia w kłopoty, prawda? Zamknij tę swoją buzię, bo będę musiał ją porządnie ukarać," warknął Johnny, szarpiąc mocno za włosy swojej dorosłej pasierbicy, gdy jego biodra wbijały się w nią. Jego ogromny kutas zagłębiał się głęboko w jej ciasną cipkę z każdym brutalnym pchnięciem – każde sprawiało, że biurko trzeszczało jak szalone. Ugh! Tak.... Ahhhh jaka ciasna. MOJA! MOJA! CAŁA MOJA!

